Blindead „Niewiosna”

Niewiosna” to płyta, która jak żadna inna, w ostatnim czasie dała mi do myślenia. Blindead powraca. Nowy, zupełnie inny, przebudowany… I to mnie bardzo cieszy.

W karierze tego zespołu można wyróżnić kilka faz. Świetny początek. Kulminację tego post metalowego stylu na genialnej płycie „Affliction…”, a następnie próby szukania swojej tożsamości w nieco innych rejonach muzyki. I w mojej opinii na tym polu nico polegli. Jeszcze do „Absence” wracam. Bardziej w charakterze usypiacza, ale zawsze… „Ascension” to jednak już nie to. Płyta wydaje się zrobiona trochę na siłę. Brakuje tu pomysłów, brakuje czegokolwiek, co słuchacza może zatrzymać na dłużej. Całość dobija jeszcze warstwa wokalna, która jest po prostu słaba. Chyba chłopaki z Blindead otrzymali lekcję pokory po tej płycie, skutkiem czego zespół został całkowicie przebudowany. Stał się projektem, za którym stoją Mateusz Śmierzchalski, Konrad Ciesielski i Bartosz Hervy. Gościem specjalnym „Niewiosny” został Nihil i oto mamy płytę kompletnie inną. Poprzedni rozdział zamknięty, Blindead zostaje z czystą kartką i tworzy właśnie ten materiał. Muzycznie nijak to się ma do poprzednich wydawnictw i uważam, że bez sensu silić się tu na jakieś porównania. Bezsensowne również wydają się próby zaszufladkowania tej muzyki. Są to po prostu dźwięki poukładane w kompozycje, które trudno jednoznacznie zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to niezmiernie ciekawa muzyka. Tytułowa „Niewiasna” rozpoczyna nam album bardzo transową melodią, podbite jest to wszytko gęstą elektroniką. Płynie ta muzyka doskonale. Dalej mamy „Niepowodzenie”, utwór zbudowany w podobnym stylu. Trans hipnoza i podróż, w której przednikiem jest głos Nihila. Potem robi się już trochę ciężej, wręcz chaotycznie. „Potwór się rodzi” to niesamowicie mocny numer. Trudny w odbiorze, ale dla mnie chyba najlepszy na płycie. Arcyciekawie wychodzą te wręcz improwizowane elektroniczne motywy. Włos się jeży na plecach. W podobnym tonie skonstruowany jest numer „Ani lekkomyślnie, ani bezboleśnie”. Uporządkowany chaos. Tak bym go nazwał. I kończąca album „Wiosna”… Znakomite zamknięcie płyty, może trochę męczące na końcu, ale myślę, że taki właśnie był zamysł… Więc jakie jest moje zdanie? Płyta jest niezmiernie interesująca. Mimo pozornej prostoty, słuchając jej wielokrotnie, za każdym razem odkryjemy coś nowego. Nie sposób się przy tej muzyce nudzić. Nie jest to jednak coś łatwego i oczywistego. Tu potrzeba skupienia, spokoju, zanurzenia się w dźwięki. Nie zapominajmy też o gościu specjalnym. Ja mam wrażenie, że nie zaproszono tu go jedynie do powiedzenia, wykrzyczenia czy zaśpiewania kilku kwestii. Uważam, że Nihil brał czynny udział w tworzeniu tego albumu. Osobiście jestem zdania, że da się tu wyłapać momenty kojarzące się z „Guido” czy „Księżyc milczy luty”. Zresztą nie tylko z tymi płytami. Pamiętacie jeszcze taki projekt jak Seagulls Insane and Swans Deceased Mining Out the Void? Przecież tworzyli go właśnie Nihil i Śmierzchalski. I ja na „Niewiośnie” słyszę bardzo dużo nawiązań do tego wydawnictwa.

Dla mnie jest to materiał znakomity, słucham nadal, nie myślę przerwać. Przekonany jestem, że będę wracał wielokrotnie. Myślę, że jest to jedna z lepszych płyty, która ukazała się w tym roku. I to nie tylko patrząc na polską scenę.

Ocena 10/10

Tracklist:

1. Niewiosna
2. Niepowodzenie
3. Potwór się rodzi
4. Ani lekkomyślnie, ani bezboleśnie
5. Wiosna
Autor

737 tekstów dla Chaos Vault

2 komentarze

  • 49.90 to ciut zaporowo, ale paru moze kupi, bo nietypowo tu zagrali, cos swiezego

  • widać że się recenzent podjarał tą płytą, jak kościoły w Norwegii…
    -„Myślę, że jest to jedna z lepszych płyty”
    -„na tym polu nico polegli”
    -„NiewiAsna”……
    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *