Wydawca: Agonia Records

Już niedługo czwarty krążek Blaze of Perdition stanie się faktem. Szczęśliwie dostało mi się to cacko do zrecenzowania sporo przed oficjalną premierą, tak ażebym mógł się osłuchać z tym materiałem. Bo w przypadku Blaze of Perdition rzeczywiście trzeba poświęcić więcej czasu niż przy przeciętnym black metalowym albumie.

Już w sumie od pierwszych momentów słychać, że Blaze of Perdition nie zboczyło z kursu obranego na „Near Death Revelations”. To już nie jest tak bluźnierczy black metal jak z początków kariery, no ale trudno oczekiwać od chłopaków, żeby stali w miejscu. Wydaje mi się, że na „Conscious Darkness”  zespół zwiększył jeszcze bardziej ładunek smutku. Tak, ta płyta do black metalowych korzeni zespołu inkorporowała jeszcze wpływy takich, nie do końca oczywistych tworów, jak Fields of the Nephilim. Ten zespół czuć momentami niemal namacalnie – jego zimny duch unosi się przez większość trwania czwartego albumu Lublinian. Inną ważną inspiracją, która nie była aż tak słyszalna wcześniej jest niezaprzeczalnie Triptykon (i ostatni album Celtic Frost). Jeden fragment na tym krążku jest wręcz jakby żywcem wyciągnięty z „Melana Chasmata”, nawet wokale mocno podchodzą pod Toma. Te dodatkowe wpływy sprawiają, że dochodzi nam nowa gama emocji, zaś emocje już znane zostają jakby pogłębione… Ale cały czas mam wrażenie, że na pierwszy plan w „Conscious Darkness” wybija się właśnie smutek, poczucie braku nadziei – równocześnie zamyka się w to black metalowym kanonie, nie trąci o żadne tam depresyjno suicydalne klimaty dla szesnastolatków z trądzikiem i niedowagą. Nowy krążek jest jak czarna plama, która powoli ale skutecznie przykrywa wszelkie kolory napotkane na swojej drodze, skutecznie wypiera uczucie szczęścia i spełnienia z serc słuchaczy. A czy krążek ten jest najlepszy w ich dotychczasowej karierze? Nie wiem. Wydaje mi się bardziej przyswajalny niż wcześniejszy, ale też o wiele bardziej wymagający niż dwa pierwsze albumy. Przyznam, że nie mogę się do końca zdecydować, ale to pewnie przyjdzie z czasem.

Co nie zmienia faktu, że to jedna z lepszych rzeczy na polskiej scenie black metalowej jaka wyszła (wyjdzie) w tym roku. Premiera płyty w sumie już za kilkanaście dni, więc może zdążycie za ten czas odłożyć do skarpetki te kilka złotych i najzwyczajniej w świecie ją zakupić. Zdecydowanie warto.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. A Glimpse of God  
2. Ashes Remain  
3. Weight of the Shadow  
4. Detachment Brings Serenity