Wydawca: Deathgasm Records
Nie wiem czy tylko ja tą płytę tak odbieram, ale pierwszy rzut oka na okładkę wywołał dość intensywne skojarzenia z debiutem pewnej amerykańskiej – cult as fuck – kapeli na „I”.
I wrażenie to nie minęło, gdy dźwięki generowane przez amerykańskie komando Blaspherian zaczęły wydobywać się z głośników. Przyjebali tym debiutem naprawdę prosto w szczękę! Mimo że kapela istnieje już jakiś czas to „Infernal Warriors of Death” jest ich pierwszym długogrającym materiałem. Chyba warto było tyle czasu myśleć nad tą płytą, bo Death Metal zawarty na tym krążku zionie zgnilizna i piekłem na kilometr. Osłuchali się chłopaki starych amerykańskich śmiercionośnych kapel szkoły lat dziewięćdziesiątych i inspirując się wydanymi przez nich w zamierzchłych czasach plugastwami postanowili i sobie wybudować autostradę do piekła za pomocą bluźnierstw zawartych na debiucie. Czuję się wręcz przytłoczony tym materiałem ze względu na jego duszny i gnijący charakter, powolne wałki kruszą kości i wypełniają żyły gorącą smołą. Smołą i siarką mili państwo! Śmierć i zagłada!
No nie sposób się do czegoś przyczepić, ale dychy nie dam, bo była by to lekka przesada. Ale solidne 9 jest! Gnijcie w piekle!
Ocena: 9/10
Tracklist:
1. The













