Blåkulla „The Immortal Cult”

R-7476170-1449652782-5558.jpegWydawca: Lower Silesian Stronghold

Chyba jest to moje pierwsze spotkanie z Blåkulla, ale tutaj już na Kejosie się przewinęła kiedyś. „The Immortal Cult” jest ich, a w zasadzie to jego (bo to jednoosobowa horda) drugim pełnym albumem. W międzyczasie ukazala się tylko Epka.

Patrząc po okładce i tytułach raczej łatwo się domyślić czego można się spodziewać. Jest to prosty w swojej prostocie (tak, specjalnie tak napisałem) black metal. Nie, nie jest on prymitywny, nie zieje dziczą, ani szaleństwem, jest po prostu prosty. Prosty do bólu, można by rzec, trzy akordy darcie mordy, ale to określenie pasuje mi bardziej do jakichś punkowych brudasów. Swoją prostotą jednak wpada w ucho, coby taki prosty Kowalski szatan nie musiał zbyt sobie mózgownicy wytężać i przy piwku nogą mógł spokojnie w rytm potupać. Złe to to nie jest w odbiorze, ale szału też nie ma, ot taka średniawka. Gdyby to było demo, a nie drugi album, widziałbym może jakieś szanse a wybicie się wyżej, tak to raczej pozostanie tam gdzie jest, czyli w undergroundzie undergroundu. W sumie gdyby wokal był bardziej skrzekliwy i dać więcej przesteru to taka gorsza wersja Satanic Warmaster by wyszła.

Fanom prostego garażowego black metalu – polecam. Tym bardziej wymagającym co do brzmienia – średnio. Fanom powykręcanych riffów, zmian temp, miażdżących łeb blastów – nie polecam.

Ocena: 6/10

Tracklista:

1. Prelude

2. The Ten Thousand Years Empire

3. Pagan Baptism

4. Eternal Quest

5. Blessed Be The Champion Of Death

6. Hate And Pride

7. Endless Lunar Night

Autor

41 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *