Blackhorned Saga „Lathspell”

Blackhorned Saga to dla mnie kapela tyleż dotychczas nieznana, co i ciekawa. No ale, czy nie to jest właśnie w podziemiu najlepsze – odkrywanie nieznanych połaci, niczym Guliwer, albo Tony Halik?

Zanim się rozwinę, szybko podam kilka faktów z bio. Blackhorned Saga wcześniej zwali się Lathspell i powstali dawno temu, bo jeszcze w 1994 roku. Wydali wóczas demo, jednak wkrótce potem ich bębniarz zasilił amerykańską polonię, więc kapela zawiesiła działalność. Szczęśliwie powrócił on na ojczyzny łono, kapela zaś przemianowała się właśnie na Blackhorned Saga i wydała debiut „Lathspell”. Ot, by zachować ciągłość. I w tym momencie mam do kapeli z Nowego Targu żal… Mam żal, bo muzyka z krążka jest zajebista wręcz, a oni czekali dwa lata, by podesłać płytkę! Szejm on ju! Ale do rzeczy. Okładkę krążka zdobi wejście do piwnicy i jest to trafiona ilustracja, bo w dźwiękach Blackhorned Saga czuć rzeczywiście diabelstwo i surowiznę. Kapela obraca się w stylistyce black/death’owej, a konkretniej – słychać tu pierwiastki Angelcorpse (zwłaszcza wokal jest momentami zbliżony do głosu Pete’a, ale i muzycznie wyczuwa się podobieństwo), ale w większości chyba przede wszystkim stricte blackowe granie spod znaku Darkthrone i ich krążków jak „Under A Funeral Moon”. Cały czas po kompozycjach zawartych na „Lathspell” słychać, że grupa zaczynała w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, szczególnie biorąc pod uwagę zastosowanie w kilku miejscach (na przykład „Na Wieki Wieków… Wojna”) języka polskiego – na myśl przychodzą  kapele z tamtego okresu jak Sacrilegium, Morsun Diaboli czy Mastiphal. Choć to luźne skojarzenia, to coś w tym jest, moim skromnym zdaniem. Cóż, czuć tu stare granie, co bardzo mnie cieszy! Choć nie mogę powiedzieć, że nie zdarzają się tu wpadki, jak koslawe solo pod koniec „Because Only We Are Here”, to jednak przeważająca część materiału jest naprawdę dobra.

Cholera, Blackhorned Saga naprawdę zasługuje na Waszą uwagę, bo ich muzyka jest iście czarcia i szczera. A już zwłaszcza, jeśli lata dziewięćdziesiąte są dla Was wyznacznikiem mocy i konkretu w muzyce.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. In the land of headless bodies

2. Lathspell

3. Blackhorned saga

4. Divide and rule

5. Doom

6. You would have been forgotten

7. Na wieki wieków…wojna

8. Narodzeni by bluznic

9. Because only we are here

10. Two masks
Autor

10993 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *