Black Sun Aeon „Blacklight Deliverance”

Wydawca: Cyclone Empire Records

Niesamowite, jakie to wynalazki ostatnio się ukazują. To już nie pierwszy raz, kiedy trafiam na coś takiego w tym miesiącu. Chodzi o najnowsze dzieło Black Sun Aeon zatytułowane „Blacklight Deliverance”, które tak naprawdę powinienem zjebać z góry na dół, oblać wiadrem pomyj, podeptać, zgnieść i wypierdolić przez okno.

Czemu? Taka dawka ugłaskanego, ugrzecznionego, wypięknionego i cukierkowatego metalu nie często się zdarza a mimo to przesłuchałem tą płytę naprawdę kilka razy i przy niej nie zasnąłem. Inna sprawa, że coś tam w międzyczasie robiłem innego i „Blacklight Deliverance” leciało sobie raczej w tle. No, ale mimo wszystko Doom/Death Metal w wykonaniu Black Sun Aeon to nie gęsta jak smoła rzeka bluźnierstw tylko strumyk w górach przepływający przez łąkę pełną kwiatów, na której biega półnaga, piękna dziewoja podśpiewując radośnie (tak: damskie wokale też są na tej płycie). To nie jest moja muzyka, mnie takie dźwięki nie przekonują. Dla mnie takie pitolenie kojarzy się z death metalowym Nightwish (jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało) albo jakimś takim wynalazkiem. Ale mimo wszystko nie rzuciłem tą płyta, nie postanowiłem zwymiotować obiadem podczas słuchania. Jak to się stało? Wydaje mi się, że to za sprawą tego, że ta płyta ma tak zwane momenty. Chwile, kiedy to wszystko nabiera nieco rozpędu i masy ot, choć by taki numer „Wasteland”- jak by z niego wyrzucić jakieś dziwne ozdobniki, upiększacze i poprawiacze melodyjności to był by to całkiem niekiepski wałek. Niemniej jednak czuje się nieswojo nie dając tej płycie 2/10 w związku, z czym zaraz spadam na siłkę, a po powrocie zapuszczę sobie film „Rocky”, do którego opracuję 0.7 czystej zagryzanej ogórkami kiszonymi.

Wydanie pieniędzy na tą płytę oznacza ich zmarnowanie. Lepiej się napierdolić.

Ocena 5/10

Tracklist:

  1. Brothers
  2. Solitude
  3. Sheol
  4. Oblivion
  5. Horizon
  6. Wasteland
  7. Nightfall
Autor

673 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

  • co ty pierdolisz koleś? płyta jest świetna, ugłaskany to chyba ty jesteś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *