Black Oath “Ov Qliphoth and Darkness”

Black Oath  Ov Qliphoth and DarknessWydawca: I Hate Records

Dokładnie w lipcu dwa lata temu recenzowałem pierwszy krążek tych Włochów, teraz dostałem do recenzji dwójkę. Jednak natura to cykliczna jest.

Co mnie cieszy w zasadzie, bo pamiętam, iż Black Oath przypadł mi do gustu wówczas, tak jak i przypada mi do gustu teraz. Wciąż jest bardzo klasycznie – ciężko, majestatycznie i posępnie, tak jak dobry Diabeł przykazał. „Ov Qliphoth and Darkness” to ponad pięćdziesiąt minut złowieszczego materiału, rozciągającego się nad słuchaczem jak burzowe chmury. Cały krążek sprawia wrażenie ogromnego monolitu, z wolna sunącego i rzucającego na wszystko cień. Zasadniczo, to nie mam żadnych zastrzeżeń względem płyty Włochów. Wokale A.th’a są wspaniałe – czyste, potężne. Wydaje się, że są w stanie skruszyć mury, zwłaszcza gdy za ich plecami pojawia się ściana klasycznych riffów – prostych, ale jakże trafiających w serce. Daję głowę, że dacie się porwać takiemu „Witch Night Curse”, chyba że jesteście przygłusi na oba ucha, to co innego – wówczas będzie to zrozumiałe. Black Oath naprawdę ma świetny zmysł kompozycyjny. Może powiem za dużo, ale chciałbym, żeby nowy krążek Black Sabbath zrazu porwał mnie tak jak zrobiło to „Ov Qliphoth and Darkness” – naprawdę, nie przesadzam. Najnowszy krążek Italiańców to dosłownie esencja tego, czym powinien być doom metal oparty na najlepszych wzorcach Candlemass czy wspomnianego Black Sabbath. Zapewniam Was też, że ani się nie spojrzycie i ten album się zakończy, a Wam będzie czegoś brakowało.

Świetny krążek – zdecydowanie mocny punkt na doom metalowej scenie. Zróbcie sobie przyjemność i odsłuchajcie choć raz. Założę się, że na jednym razie się nie skończy.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Esbat (Lamiae Sinagoge Pt. 2)
2. ..for His Coming
3. Sinful Waters
4. Scent of a Burning Witch
5. Witch Night Curse
6. Drakon, Its Shadow Upon Us
7. Ov Qliphoth and Darkness
8. ..My Death

 

Autor

12463 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *