Black Cilice “Banished from Time”

Wydawca: Iron Bonehead Productions

Niedawno popełniłem recenzję ostatniej EP Black Cilice, a teraz przychodzi mi się mierzyć z kolejnym długograjem tego horda, czyli „Banished From Time”.

Zadanie to jest o tyle łatwe, że nieznani sprawczy odpowiedzialni za ten wyziew nie zaczęli grać progresywnie, ani nie dodali elementów folkowych. Dalej jest to dokładnie to samo obskurne do granic możliwości granie. Coś, co audiofila amatora przyprawiłoby o piekący ból błony bębenkowej połączony z wymiotami żółcią. W dalszym ciągu nie pojmuję jak to jest, że coś, co brzmi tak chujowo, może być tak zajebiste. Myślałem nad tym długo i doszedłem do wniosku, że w przypadku Black Cilice brzmienie jest niejako instrumentem. Czymś, co w pewien sposób dominuje nad muzyką, ale jednocześnie nie przysłania jej sensu. W tym kontekście nie da się uniknąć pytania: czy Black Cilice ktokolwiek by się zainteresował, gdyby nie ten sound? Sporo będzie pewnie „za” i „przeciw”. Ja nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Wiem jednak, że mi się ta muzyka niezmiernie podoba. Jest w tym klimat, którego większość zespołów z nurtu BM nie ma, albo straciło go gdzieś po drodze swojej muzycznej ewolucji.

Dlatego Black Cilice jest tak wyjątkowym tworem. Dodatkowo dzięki tej hordzie zwróciłem uwagę na portugalską scenę, na której dzieje się naprawdę sporo ciekawych rzeczy.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Timeless Spectre
2. On the Verge of Madness
3. Possessed by Night Spirits
4. Channeling Forgotten Energies
5. Boiling Corpses
Autor

881 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *