Black Altar „Death Fanaticism”

Wydawca: Odium Rex

Upłynęło już sporo wody w Styksie, odkąd Shadow uraczył nas debiutanckim albumem swojego Black Altar. No ale mamy już następcę „Black Altar” i jak to zwykle bywa, fani się ucieszą, oponenci oplują, no a ja – prosty recenzent, zrobię swoje.

Druga płyta kapeli nazwana jest „Death Fanaticism” i jest przykładem tego, jak konsekwentnie kroczyć wybraną przez siebie drogą. Na krążku zaserwowano nam bowiem dziewięć utworów, w czystej black metalowej stylistyce. Zdziwieni? Jeśli tak, to zmieńcie proszę stronę na jakiegoś pudelka, pomponika czy inny metal.pl hehe. Tak, wszak sam głównodowodzący Black Altar nazywa swą muzykę jako Holocaust Horror Black Metal. Choć jak dla mnie to trochę na wyrost, bo nie wiem, po co ten cały „Holocaust Horror” dodano, no ale jak Shadow chce, to niech ma. Zwłaszcza, że dźwięki wydobywające się z moich głośników po odpaleniu „Death Fanaticism” to niezłego sortu czarny metal, ale nic ponadto. Kompozycje są rozbudowane (oczywiście bez przesady, nie spodziewajcie się żadnych progresywnych fajerwerków), ze zróżnicowanymi szybkościami. I moim zdaniem, Czarny Ołtarz najlepiej wypada w wolniejszych i średnich partiach (vide „Decomposition ov Life”, a zwłaszcza solóweczka w tym kawałku), bo w tych szybkich wypada dla mnie trochę bladziej – ot, blackowa naparzanka. Ale jak już wspomniałem wolniejsze momenty rekompensują mi to w zupełności. Fajnie wypadają nam też parapetowe partie, nadające bardziej wzniosłego klimatu. Plusem na pewno też będzie brzmienie, brudnawe i zimne, nadające „Death Fanaticism” charakteru i pazura, jak w polskojęzycznym „Widmo Śmierci”. Nieporozumieniem dla mnie zaś jest zamykające album outro, w którym słychać jakieś szumy, odgłosy z otchłani czy co to tam jest. I fajnie, ale owe outro trwa i trwa i trwa i nie chce się skończyć, sztucznie przedłużając czas płyty. A jako, że mam ustawiony program „replay all” strasznie mnie to denerwuję, zwłaszcza, że muszę sam pofatygować się do sprzętu i przerzucić z powrotem na pierwszy kawałek. A ja leniwy człowiek jestem.

Mimo, że jakoś tak oschle mi to zakończenie wyszło, to już spieszę naprostować. Bo w rzeczywistości drugi album Black Altar to płyta dobra, solidna i mogę ją spokojnie polecić maniakom czerni. Oby tylko na następcę „Death Fanaticism” nie trzeba było czekać kolejne cztery lata.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. The Antihuman Manifesto
2. The Dark is Coming
3. Decomposition ov Life
4. Gate to Immortality
5. Path ov Death
6. The Void
7. Widmo Œmierci
8. Kingdom ov Razors
9. Death Fanaticism
Autor

10982 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *