Bitter End „Have a Nice Death!”

Wydawca: Metal On Metal Records

„O ja ja ja, macht mir Spass!”, że pozwolę sobie zacytować kwiat niemieckiej kinematografii z lat siedemdziesiątych. Bo akurat to zdanie nasuwa mi się na myśl słuchając krążka Bitter End.

Nie od dziś wiadomo, że Metal On Metal Records należy do moich ulubionych wytwórni. Właśnie dzięki takim rzeczom, jak „Have A Nice Death!” – nigdy nie wydanego krążka amerykańskich thrashersów z Bitter End, czyli takiego jakby pogrobowca. Składał się on z sześciu numerów – soczystego, technicznego thrash metalu. Co prawda pierwszy numer zaczyna się jakby był kawałkiem Tank, ale ju chwilę później dostajemy pyszny, rasowy thrash metal. Słowa „thrash metal” padną w tej recenzji jeszcze nie raz, więc się przyzwyczajcie. Bitter End to kapela grająca w stylu Flotsam And Jetsam na przykład, ale na myśl cisną się też takie twory jak Atrophy (zwłaszcza, że na „Have A Nice Death!” mamy niegłupie liryki), Toxik czy Sacred Reich na przykład. Mamy tu mnóstwo zmian tempa, agresję i melodię, wirtuozerię i niesłychaną pasję z grania. Wszystko zamknięte w niespełna półgodzinnym materiale. Że co, że mało? A pewnie, że mało! Dlatego też na dokładkę dostajemy demo kapeli z 1988 roku – „Meet Your Maker”. O dziwo, mimo że to materiał demo, brzmienie jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie, same kompozycje zresztą także. Nie umiem się powstrzymać od machania łbem, nogi chodzą jak oszalałe, aaaach! Podobnie jak na „Have A Nice Death!”, tak i na demo nie ma słabego numeru. Ok, kończy się „Living Hell”, a mi dalej mało. Dalej mało?! No to jazda, dostaliśmy jeszcze numery live, uwierzycie? Tu już może nie ma cukierkowego brzmienia, ale słychać większość, zresztą – metale nie płaczą! Przy takim krążku zresztą? Mnie się gęba cieszy jak przy podwyżce co najmniej! Kończą się numery live, a Wy chcecie jeszcze? Sio, chytrusy, chciwość to grzech! Choć z drugiej strony… To włączamy krążek jeszcze raz i thrashujemy nadal!

No cóż, masa podobnych zespołów istniała na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych w USA i aż szkoda, że jedynie część z nich dożyła do dnia dzisiejszego. Szczęśliwie nie tak dawno okazało się, że Bitter End zmartwychwstało i ma się całkiem, całkiem, nawet o jakiejś nowej płycie chodzą słuchy. Więc, zacieramy rączki, moi thrashersi!

 

Ocena: 10/10 (normalnie takim krążkom sprzed lat ocen nie dajemy, ale jakoś nie mogłem sobie darować, hehe)

Tracklist:

1. Tiny Minds
2. Right to Lie
3. Burning Bridges
4. No Law
5. Sludge
6. Tunnel Vision
7. Meet Your Maker (Bonus Track)
8. Save Us (Bonus Track)
9. Beat the System (Bonus Track)
10. Living Hell (Bonus Track)
11. Right to Lie (Bonus Track)
12. Profits of Doom (Bonus Track)
13. Tiny Minds (Bonus Track)
14. No Law (Bonus Track)
Autor

11473 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *