Wydawca: Third Eye Temple

W tym roku stosunkowo mało dzieje się w polskim black metalu. Nie ukazało się za wiele płyt, które wyryłyby mi się, choć lekko, w pamięci. Dotąd…

Dziś po raz kolejny odsłuchuje Biesy: nowy projekt muzyków znanych z Odrazy czy Outre i powiem szczerze: jest na czym ucho zawiesić. „Noc Lekkich Obyczajów” to płyta, którą można opisać jednym zdaniem: jeśli podobała Ci się Odraza ze swoim „Esperalem…” , to i Biesy przypadną Ci do gustu. To dlatego, że jest to dokładnie ten sam koncept: brudne miejskie ulice, nieciekawe zaułki, podejrzane typy, wóda i fajki. O tym traktuje black metal zawarty na tym krążku. I teraz pytanie: czy taka tematyka i muzyka black metalowa nie gryzą się ze sobą? Według mnie nie. Jest smutek, przygnębienie, niepewność, zwątpienie i morze alkoholu. Nie ma tu bezpośrednich odniesień do satanizmu, diabła czy innych tematów bliższych ortodoksyjnym fanom gatunku, ale czuć w tej muzyce jakąś grozę i lęk. Mam nadzieje, że nie jawi się Wam to, jako pseudo poetycki bełkot, niemniej jednak tak to czuję. Zdaje sobie jednak sprawę, że ten materiał może mieć swoich zagorzałych przeciwników. Zresztą tak było i z debiutem Odrazy: jedni ubóstwiali, a inni mieszali z błotem. Dla mnie „Esperalem tkane” było jedną z najciekawszych pozycji na polskiej scenie roku 2014. Czy „Noc Lekkich Obyczajów” będzie dla mnie w roku bieżącym podobnym wydawnictwem? Raczej nie, bo trzy lata temu Odraza zrobiła zamieszanie nie tyle muzyką (choć ta była i nadal jest BDB), co oryginalnym pomysłem i nietypowym jak na black metal przesłaniem. Teraz już nie ma tego zaskoczenia, ale i tak jest znakomicie. Muzycznie może nawet ciut lepiej, bo sam black metal poszedł w jeszcze bardziej surową i ekstremalną stronę.

Osobiście mam nadzieję, że materiał ten zostanie doceniony, bo jest to kawał naprawdę intrygującej muzyki.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Każdego dnia

02. W Krew

03. Powroty

04. Czerń nas prosi

05. Rzucony w przestrzeń

06. Noc Lekkich Obyczajów