Belzebubs „Pantheon of the Nightside Gods”

Wydawca: Century Media Records

Ok, przyznam, że nie czaję tej całej serii Belzebubs. Jeśli ktoś nie wie o co kaman – to takie komiksiki o rodzince metaluszków. Okej, fajnie narysowane, ale ja mam uczulenie na wszystko co można nazwać śmiesznym metalem (z wyjątkami).

A jeszcze żeby było śmiesznie, to ktoś wpadł na pomysł, że niby podszyje się pod te postacie. Oczywiście anonimowo (kłania się casus Batushki, czuję że lada chwila i zaczną grać na dużych festach). Wyszło na to, że mamy tutaj blackmetalowe Gorillaz. Co ciekawe, to całe „Pantheon of the Nightside Gods” nie jest wcale takie złe. Pod jednym warunkiem – lubicie Dimmu Borgir z okresu ich świetności, czyli drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych mniej więcej. Belzebubs nagrało album ze sporą ilością melodii, klawiszy, ale i wściekłości. Muszę przyznać, że muzycznie ma to ręce i nogi – przypominają się pierwsze przegrywane taśmy z przystępniejszym black metalem w pierwszej klasie liceum. Wcale się nie zdziwię, że za Belzebubs stoją właśnie muzycy z Norwegii, którzy brylują lub brylowali w zespołach pokroju Dimmu Borgir, Old Man’s Child czy Arcturus, bowiem pierwiastki wszystkich tych zespołów są u Belzebubs wyczuwalne. Oczywiście nie jest to jakiś ultra zajebisty krążek – starcza Wam na trzy – cztery przesłuchania, chyba że faktycznie tęsknicie za czasami świetności melodyjnego black metalu. No i jednak ten album jest zdecydowanie zbyt długi, godzina melodyjno – symfonicznego metalu czerni to bardoz duża dawka jak na mnie, szczególnie że nie ma tu niczego odkrywczego, a i odtwórczość pozostawia jednak sporo do życzenia (to nie to co Vargrav). Ergo – to krążek solidny, ale na pewno na długo u mnie nie zagości.

Jednakże reasumując – odrzucić gównianą otoczkę, skupić się tylko na muzyce i macie całkiem w porządku doznania. Jeśli dodatkowo macie więcej niż trzydzieści lat, to jest szansa że liznęliście boomu na tego typu granie. Inna rzecz, że to zespół typowo komercyjny. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw ocena jak poniżej.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Cathedrals of Mourning
2. The Faustian Alchemist
3. Blackened Call
4. Acheron
5. Nam Gloria Lucifer
6. The Crowned Daughters
7. Dark Mother
8. The Werewolf Bride
9. Pantheon of the Nightside Gods
10. Nuns in the Purgatory 
11. Maleficarum 
Autor

10666 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *