Belliciste „Bàrdachd Cogaidh”

Wydawca: Sigilivm Tenebrae Records

Takie niespodzianki bardzo lubię. Wybieram zupełnie przypadkowy materiał do recenzji, a okazuje się on znakomitym strzałem. Nic wcześniej nie wiedziałem o zespole, a okazuje się on być bardzo dobrym przedstawicielem rzemiosła, które darzę tak dużą estymą.

Belliciste pochodzi z Nowej Zelandii i właśnie ukazał się ich materiał zatytułowany „Bàrdachd Cogaidh”. Pewnym szokiem jest tu Nowa Zelandia, która nie słynie jakoś specjalnie z tego, że wychowywała na swej ziemi wielu muzyków grających black metal. Dziś jednak pochylę się nad „Bàrdachd Cogaidh” i oddam pełen szacunek jego twórcom, bo jest to kawał zajebistego czarnego metalu. Niby nic niezwykłego, granie dość typowe dla skandynawskiej sceny. Na pozór bez specjalnych fajerwerków. Na pozór. Wystarczy wgłębić się nieco w tę płytę, aby zorientować się, że absolutnie każdy numer na tym materiale ma w sobie jakiś zajebisty motyw, riff, melodię. Jestem szczerze poruszony tą płytą i chyba ostatnio tak miałem przy okazji recenzji drugiego materiału Sarkrista. Belliciste naprawdę umie w zajebiste riffy. Posłuchajcie np. takiego „Epoch of Death”… Jakby w encyklopedii było hasło „black metalowy riff”, to spokojnie można by wrzucić ten numer i napisać „o taki!”. I tu jest właśnie siła tej płyty. Niesamowicie chwytliwe riffy i melodie w nieprawdopodobnie wyeksploatowanym gatunku, jakim jest black metal.

Można? Można! Tylko trzeba umieć. Belliciste umie!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Forest of Níðstang
2. Whiro’s Hunger
3. Hymn of the Warspirit
4. Heralds of the New Dark Age
5. Epoch of Death
6. The Eternal Peace
7. Gaoir-Chatha
Autor

695 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *