Beherit „At the Devil’s Studio 1990”

Wydawca: Hell’s Headbangers Records / Kvlt Records

Dobra, przede wszystkim powiem Wam, że nie bardoz chce mi się wierzyć w to magiczne odnalezienie się materiału zawartego na „At the Devil’s Studio 1990”. Tak jak w numery, które swego czasu wypuścił Sodom, ale to tak na marginesie.

Moje wątpliwości nie przekreślają jednak tego, że muzyka Beherit oczywiście trafiła w mój gust. Bo dlaczegóżby nie? Nie poddaję w wątpliwość ich datowania, a wiadomo, że Beherit to kvlt od zawsze, hehe. Dlatego po prostu dobrze słucha mi się tych numerów. Brzmienie mają paskudne, wszystko jest kurewsko prymitywne i odrzucające, a mimo to – albo właśnie dlatego – słucham tego codziennie. Bo lubię muzykę Beherit, pomimo że właściwie nie wiadomo, co takiego można w tym lubić. Utwory na „At the Devil’s Studio 1990” różnią się trochę od swoich późniejszych inkarnacji, do tego mamy dwa dodatkowe utwory, które nigdy wcześniej nie były publikowane. Mimo to nie opisuję muzyki i każdego numeru z osobna, bo szczerze nie widzę takiej potrzeby. Średnio zorientowany słuchacz powinien wiedzieć z czym to się je. Kto zna „The Oath Of Black Blood” czy „Drawing Down The Moon” tego nie powinny zaskoczyć kawałki z najnowszego (?) albumu, bo Beherit z innym zespołem jest po prostu trudno pomylić, jeśli słyszało się ich chociaż raz.

At the Devil’s Studio 1990” to krążek skierowany do maniaków necro-brzmienia, którzy czarny metal wyssali wraz z koźlą spermą. I raczej dla nikogo więcej. Tym razem bez oceny.

Tracklist:

1. Rehearsal
2. Grave Desecration Vengeance
3. At the Devil’s Churns
4. Nocturnal Evil
5. Whores of Belial
6. Witchcraft
7. The Oath of Black Blood
8. Six Days with Sadistic Slayer
9. Demonomancy
Autor

10190 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *