Wydawca: Regain Records

Jak się chce, to się da. Nową epkę Behemoth kupiłem sobie, proszę ja Was, za 19,99 w sklepie nie dla idiotów (nie poznali mnie przy wejściu, to wszedłem i kupiłem). Cena ta jest odpowiednikiem czterech piw, więc już raczej kurestwem byłoby ściągnięcie jej z neta.

C prawda nie podoba mi się tez postępowanie dwóch naszych „eksportowych gwiazd”, czyli wydawanie na przemian epek i albumów, bo nie bójta się Nergal z Peterem – fani o Was na pewno pamiętają, a większość i tak „Ezkaton” zassała sobie pewnie z cyberprzestrzeni. A szkoda, bo dwie dychy to niedużo za taki ładny digipack. No ale i tak najważniejsza jest muzyka. A co nam Nergal zaserwował tym razem? Jeden kawałek całkiem nowy, jeden nagrany ponownie, dwa covery, trzy uderzenia live. Wznowiony kawałek to „Chant For Ezkaton 2000 e.v.”, który oczywiście rozpierdala, no ale czemuż tu się dziwić, zresztą „Satanica” w moim prywatnym podsumowaniu płyt Behemoth stoi na zaszczytnym pierwszym miejscu. Potem mamy „Quadosh” – brend nju trak pochodzący z sesji nagraniowej „The Apostasy”, płyty zapewne nieobcej maniakom Behemoth. Utrzymany jest więc w stylu kawałków pochodzących z tego albumu. Agresywny ale i podniosły, patetyczny, ze świetnie wykorzystanymi instrumentami dętymi czy co to tam jest. Podoba mi się i jeśli ostatnia płyta Pomorzan trafia w Wasze gusta, to i Wam „Quadosh” przypasuje. Kolejne dwa kawałki to „Jama Pekel” czeskiego Masters Hammer, z gościnnym udziałem Big Bossa z Root. Zajebisty, oldskulowy kawałek, bardzo „metalowy”, że tak się wyrażę. To właśnie lubię swoją drogą u Nergala, że często sięga po te mniej oczywiste utwory, czasem zapomniane, a warte odkurzenia, a nie pieprzy się z 12387438 przeróbką Slayer. Drugi cover – „I’m Not Jesus” to z kolei utwór z repertuaru The Ramones. Też niezły, ale bez orgazmu, może dlatego, że The Ramones są mi raczej obojętni. Ostatnie trzy kawałki to fragment koncertu z Holandii, pokazujące w pełni koncertową klasę kapeli.

Dobra, pasowałoby teraz abym się ustosunkował do „Ezkaton”. Powiem tak – za płytę zapłaciłem psie pieniądze, a słucha mi się jej bezproblemowo, bo ja jestem nieprawdziwy i Behemoth lubię. Jak już wspomniałem, polityka epka – płyta – epka – płyta może sprawiać wrażenie naciąganej, ale to sprawa Nergala. Dopóki nie wystąpi w „Dzień dobry TVN” nie ma się raczej o co martwić…

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Chant for Ezkaton 2000 e.v.
2. Qadosh
3. Jáma Pekel (Master’s Hammer Cover)
4. I’m Not Jesus (Ramones Cover)
5. From the Pagan Vastlands (Live)
6. Decade ov Therion (Live)
7. Chant for Ezkaton 2000 e.v. (Live)