Beelzefuzz „Beelzefuzz”

Beelzefuzz  BeelzefuzzWydawca: The Church WithinRecords

Debiutancki krążek Beelzefuzz wydawał mi się kąskiem na tyle ciekawym, że zaraz jak go dostałem postanowiłem wrzucić go w odtwarzacz.

Ale wraz z dźwiękami przyszło rozczarowanie. Liczyłem na jakieś grube, upasione marychułaną riffy, nadziewane grzybkami melodie i inne takie smakołyki. Niestety, „Beelzefuzz”to taki miks stonera i hard rocka – z przewagą tego drugiego gatunku. Koniec końców wyszło z tego takie trochę rozlazłe granie. Zbyt przesłodzone to jak na stoner, zbyt szorstkie i wolne jak na hard rock. Nie dobrze, oj nie. To trochę tak jakby panowie nie mogli się do końca zdecydować, co chcą grać. Wokalista jak na mój gust ma zbyt łagodny głos, może i przyjemny do śpiewania rockowych ballad, ale w przypadku tej muzyki mi się to nie do końca sprawdza. Z takich lepszych, kalsycznie stonerowych numerów wypada tutaj nieźle „Hypnotize”, choć i tak wokal psuje trochę efekt. Za miło, za ładnie i za grzecznie. Może panowie wyrobią się przy kolejnych krążkach, zdecydują się, którą ścieżką pójść (oby postawili na doom/stoner, bo wychdzi im to niezgorzej) i wówczas będzie można posłuchać tych numerów z większą przyjemnością.

Na dzień dzisiejszy nie ma sobie czym głowy zawracać, Beelzefuzz wypada poniżej oczekiwań. Szkoda.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Reborn
2. Lotus Jam
3. All the Feeling Returns
4. Sirens Song
5. Hypnotize
6. Lonely Creatures
7. Lunar Blanco
8. Light That Blinds
Autor

10101 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *