Bazöoka „Toxic Warriors”

Wydawca: Metal Inquisition Records

Z taką nazwą, tytułem, okładką i w takiej wytwórni, raczej nie może być wątpliwości co do muzyki. Ale gdyby jednak to umlaut w nazwie rozwieje wszelkie Wasze wątpliwości.

Bazöoka to kwartet z Tajwanu, którego członkowie na co dzień zajmują się kradzieżą. Dokładnie– kradzieżą riffów. Jako, że metalowcy mają swoją etykę i moralność, to proceder ten nazywa się trochę inaczej. Dlatego też o zespołach pokroju Bazöoka w naszej osobliwej subkulturze mówi się jako o „podążających starą dobrą ścieżką old school’a”, zaś o płytach takich jak „Toxic Warriors” mówi się nie jako o „prawie plagiatach”, ale jako o „hołdach sławiących pradawnego ducha muzyki metalowej”. W przypadku Bazöoka mówiąc o muzyce należy wspomnieć takie nazwy jak pierwotne dokonania Destruction, Kreator czy Venom. A jeszcze dokładniej jeśli wspomnę kopistów tych kapel – Nocturnal Breed czy Aura Noir. Bo „Toxic Warriors” to właśnie modelowy przykład kapeli retro black/thrash metalowej, w której pomysły sprzed ćwierćwiecza kopiuje się na potęgę, ale nikt tego nie gani. Pod warunkiem oczywiście, że tak jak ja podziela zamiłowanie do muzyki z pięknych lat osiemdziesiątych. Oczywiście jeśli pragniecie doznań estetycznych, epistemologicznych, eksplorujących nowe złoża muzycznych doznań, to odpuśćcie sobie, bo nie znajdziecie tutaj nic dla siebie.

Bazöoka to kolejny retro – zespół, choć pewnie muzycy będą się od tej łatki odcinać. Nie wierzcie im. Rżną aż miło.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. March of the Dead
2. Hell Commando
3. The Airborne Troops of Death
4. Toxic Warriors
5. Blitzkrieg
6. Barrage
7. Burning Villages
8. 88mm Cannon
9. Dawn of the Assault
10. Raw Noise Attack
11. Combat Warfare
12. Inferno Ammo

Autor

10190 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *