Wydawca: Metal On Metal Records

Tych panów z kraju najlepszego pod słońcem wina już znamy. Teraz Battlerage ponownie uderzyli w wojenny werbel oznajmiając nadejście najnowszego albumu.

Chilijczycy z Battlerage wydali właśnie swój drugi krążek zatytułowany „Blood, Fire, Steel”. No i jak rany, nie mogli go chyba lepiej nazwać. Począwszy od końca – mamy tu rzeczoną „steel”, bo osiem utworów na tym wydawnictwie to chemicznie czysty, najtwardszy z możliwych metal, będący stopem najszlachetniejszych elementów heavy, speed i thrash metalu. Mamy tutaj też „fire”, bo żar szczerego i prawdziwego oddania duchowi metalu bucha z krążka Battlerage, aż się człowiek czuje jak w hucie. No i mamy też „blood” ponieważ płyta Chilijczyków zdekapituje Was jak tych biedaków na okładce (z tym, że oni zapewne zasłużyli na swój los, hehe) zaraz po odpaleniu. Szczerze – nie wiem, czy słyszałem w 2009 roku równie dobrą płytę, w stylistyce obranej na „Blood, Fire, Steel”. Podkreślam, iż nie mogę stwierdzić, że jest to czysty heavy metal, bo chociaż Battlerage z dorobku takich kapel jak Manowar czy Omen czerpie chyba najwięcej, to na przykład początek w takim „Die By The Power Of The Axe” kojarzy mi się najbardziej z dokonaniami naszego starego Kata. Mamy też wolniejszy, mroczny „The Blind Dead”, albo długi hymn, niemalże o epickim wymiarze „True Metal Victory”. Płyta pełna jest świetnych riffów, sypiących się, jak iskry powstałe w wyniku kontaktu topora z hełmem. Do tego masa świetnych solówek, tętniącą sekcję rytmiczną i wokalistę, co do płci którego nie można mieć najmniejszych wątpliwości.

Krótko mówiąc – Battlerage wraz z „Blood, Fire, Steel” przynosi nam pokaźną dawkę metalu. Niby czterech chłopa, ale pobojowisko zostawiają jak cała horda barbarzyńców.

Ocena: 9,5/10

Tracklist:

1. The Devil’s Wings Bring Fire From Hell
2. Die By The Power Of The Axe
3. Battlefield Belongs To Me
4. The Blind Dead
5. Black Hordes, Arise!
6. Wine Of The Wicked
7. Warmachine
8. True Metal Victory