Niektóre demówki zyskały status za przeproszeniem „kultowy”. A że niedawno dostałem dzięki uprzejmości Ponurego drugie demo jego zespołu – Bare Bones, to mnie naszła taka „odkrywcza” konstatacja, powiązana z pytaniem – czy ukaże się jeszcze kiedyś demo, które zostanie obdarowane przez słuchaczy takim przymiotnikiem?

Dobra, koniec na razie z tymi filozoficznymi zagadnieniami, bo i tak każdy ma swoje zdanie na ten temat. Przejdźmy do konkretów. Sama nazwa podobno inspirowana była tytułem jednej piosenki jednego zespołu Tak więc ja, naiwna jednostka, myślałem, że i muzyka będzie zbliżona do twórczości tej kapeli (sami dojdźcie do tego, co to za band, hehe). Odpaliłem więc płytkę. Intro jak to intro – zapychacz. Potem przechodzimy do części stricte muzycznej. No i nie było tu Overkill (ups, chyba się wygadałem…). Dostajemy za to trzy utwory utrzymane w klimacie death metalu z nielicznymi jak na moje ucho naleciałościami thrash’owymi. Średnio skomplikowane kawałki, bez prostego łupu cupu, ale i bez żadnych wygibasów, zarejestrowane zostały na domowym komputerze i to niestety słychać, przede wszystkim jeśli chodzi o wokal. Nie lubię ganić, zwłaszcza młodych zespołów, ale sorry – dużo niedobrego robią tu wspomniane wokale, które po prostu drażnią. Do tego nie leży mi tez brzmienie perkusji, która jest taka trochę zbyt plastikowa. Za to gitary rzężą całkiem fajnie, zaś ich sound kojarzy mi się z… Yattering. No przepraszam, ale nie poradzę – tak mi to brzmi i już, zwłaszcza początek „Zombie Invasion”, jakoś tak zalatuje tą kapelą. Kawałków nie słucha się źle przez pierwsze kilka razy, potem słuchaczowi obojętnieją, wpadają jednym uchem, wypadają drugim. W pamięci zostaje raczej niewiele, na przykład solówka, we wspomnianym drugim kawałku na płycie. Trochę mało. Dlatego „Defleshed” plasuje się raczej w przedziale „Przeciętne”.

Powracając do wstępu – drugie demo Bare Bones raczej nie zostanie kultową demówką. Jak dla mnie jest średnie. Ale mam nadzieję, że chłopcy nie załamią się recenzją jakiegoś zasranego Oracle i będą próbować dalej, aż wysmażą, materiał, którego posłucham z większą przyjemnością. Oby.

Ocena: 3,5/6

P.S.: A jeśli ktoś byłby chętny posłuchać tego materiału, to zapraszam na stronę zespołu.

Tracklist:

1. Intro
2. Zombie Invasion
3. Defleshed and Served
4. Passage to Death
5. Outro