Banisher „Slaughterhouse”

Wydawca: HeadXplode Records

Karol: Dzień dobry, witam państwa w kolejnym odcinku państwa ulubionego teleturnieju. Może żeby rozluźnić troszkę naszych zawodników, opowiem taką zasłyszaną historyjkę: „Rozmawiają dwa pączki i jeden mówi: wiesz, wczoraj zdawałem na studia. I co, przyjęli Cię – pyta drugi. No co Ty pączka, hahaha?!” A teraz przejdźmy do pierwszego pytania. Do stołu podchodzą przedstawiciele rodzin, a ja zadaję pytanie: Co można usłyszeć na debiutanckiej płycie rzeszowskiego Banisher?

<Brzdynk>

Karol: Pierwszy był Eustachy z rodziny Kłapciaków, proszę bardzo, cóż możemy tam usłyszeć?

Eustachy: Eeeee…. Yyyyy… death metal?

Karol: Sprawdzamy, czy tak odpowiedzieli nasi ankietowani – death metal. Jest na pierwszym miejscu! Z przymiotnikami techniczny i brutalny. No tak, można by jeszcze dodać, że „Slaughterhouse” utrzymana jest w stylu zza Wielkiej Wody, z masą przejść, zmian tempa. Słychać, że głównie Cannibal Corpse nie jest im obce, ale i inni brutaliści z USA. Czasem nawet niektóre łamańce kojarzyć się mogą z późniejszym Death czy Cynic… I jak Eustachy myślisz, ma to pierdolnięcie?

Eustachy: Eeeee… Yyyyy… no, ma.

Karol: Tak, oczywiście, że ma, bo ten pół godzinny materiał nie nudzi, choć może chwilami panowie jakby tracili polot i zdarzyło się im kilka momentów, kiedy zaczynali lekko mulić. Ale nic to, myślimy dalej, co takiego można usłyszeć na „Slaughterhouse”? Nastęny członek rodziny, Ferdynand…

Ferdynand: Tego…. ten… no… eeee… świniakowanie?

Karol: Tak, już zobaczymy czy taka odpowiedź znajduje na naszej tablicy… Jest! Świniakowanie pojawia się na płycie dosyć często, ale nie zawsze pasuje do danego fragmentu muzyki. Jednak, co by tu nie mówić, całościowo wypada w porządku. Zwłaszcza, że efektów wokalnych na „Slaughterhouse” mamy sporo. Bo i prosiakowanie i wrzaski i klasyczne growle. Ale gramy dalej, teraz kolej na odpowiedź Mariana, a Marian zajmuje się… no właśnie, Marian zajmuje się czym?

Marian: Na bezrobociu kurwa siedze… nic nie robie…

Karol: Ojoj, no ale to ma też swoje strony, bo nie musiałeś brać dnia wolnego, by przyjechać do nas do studia. Ale nie przedłużajmy… A więc, co usłyszeć można na albumie Rzeszowiaków?

Marian: Tego kurwa, no… Kurwa, pierdzenie…

Karol: Ekhm, no tak, istnieje taka możliwość, bo to młodzi chłopcy, mogli savoir vivre’u nie przyswoić do końca… Tak, faktycznie, słychać na „Slaughterhouse” pierdzenie. Skąd wiedziałeś Marianie, że akurat ta czynność fizjologiczna jest słyszalna na tym krążku?

Marian: Z kontowni, kurwa…

Karol: No cóż, widzimy, że Marian nie jest w dobrym nastroju, to może przejdźmy do kolejnego zawodnika z rodziny Kłapciaków. Izydor, senior rodu powie nam co można usłyszeć na nowej płycie Banisher?

Izydor: Otóż moim zdaniem na nowej płycie Banisher zatytułowanej „Slaughterhouse” można usyszeć i to bardzo dokładnie dwie rzecz, a mianowicie, mam na myśli, świetnie wyeksponowany bas, pełniący często bardzo autonomiczną rolę względem reszty instrumentarium, jak również nietuzinkowe partie solowe, nawiązujące do zespołów, które raczyłeś Karolu wymienić na początku tej jakże przemiłej i fascynującej gry, pobudzającej wyobraźnię i sprawiającej mnóstwo frajdy, tak samym zawodnikom, jak i milionom widzów przed teleodbiornikami….

Karol: Cóż, piękna i kwiecista wypowiedź, czy Ty i Marian aby na pewno jesteście spokrewnieni, ha ha ha, że tak się zaśmieję? I już sprawdzamy, czy pojawi się taka odpowiedź na tablicy… i… tak, obie odpowiedzi są poprawne, brawo Izydorze…

Izydor: Ależ dziękuję, cała przyjemność po mojej stronie…

Karol: Nie wątpię. Ale czeka już kolejny zawodnik z Państwa rodziny, Bonifacy. I jak myślisz, Bonifacy, co znajdzie się na przedostatnim miejscu gdy mowa o tym, co można usłyszeć na płycie Banisher?

Bonifacy: A więc, ja usłyszałem tam bekanie…

Karol: Już sprawdzamy… czy na płycie Banisher słychać bekanie? Jest, najwidoczniej moja teoria na temat dobrego wychowania, a raczej jego braku, znajduje potwierdzenie… I teraz następuje ten moment napięcia, jeśli Eustachy ponownie odpowie na ostatnie pytanie, wchodzicie państwo do wielkiego finału i macie szansę na wygranie wczasów w Kirgistanie, w tamtejszym rządowym ośrodku… A więc, Eustachy, co jeszcze słyszymy na „Slaughterhouse”?

Eustachy: Eeeeee…… Yyyyyy….. Mario…?

Karol: Już sprawdzamy, czy padła taka odpowiedź, bo zapewne się niecierpliwicie…

Eustachy: Nie, ja wznosiłem modły do Przenajświętszej Panienki, aby oświeciła mój umysł…!

Karol: Przykro mi drogi Eustachy, to jest Telewizja Publiczna, jesteśmy całkowicie neutralni światopoglądowo i nie sprzyjamy żadnej religii, a zwłaszcza kościołowi katolickiemu… Muszę zaliczyć twoją odpowiedź… Ale cóż za niespodzianka! Rzeczywiście, na „Slaughterhouse” można usłyszeć „Mario” – motyw znany i lubiany z pewnej gry o wesołym hydrauliku. Brawa dla państwa Kłapciaków, przechodzicie do finału!

Marian: O kurwa, się porobiło…

Ocena: 7,75/10

Tracklist:

1. Slaughterhouse
2. Unleashing The Fury
3. Blowjob Queen
4. Brutal Vasectomy
5. Human Sacrifice
6. Induction
7. Seven
8. Massacre In The Main Temple
9. Mario
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *