Ayat „Six Years of Dormant Hatred”

Wydawca: Moribund Records

Nigdy bym nie przypuszczał, że w Libanie ktoś gra metal… I to w dodatku całkiem niezły. Według mądrości zawartych w Metal Archives Ayat jest jedną z 30 kapel grających, w tym jakże egzotycznym kraju, muzyczną napierdalnakę.

I bardzo kurwa dobrze, że ktoś nosi tam kaganek ekstremalnej oświaty. Jeśli chodzi o jakąkolwiek klasyfikacje dźwięków znajdujących się na Six Years Of Dormant Hatred” to problem jest i to dość poważny. Generalnie jest to granie oscylujące wokół black metalu, ale chwilami odbiegające od tej stylistyki w tak dalekie regiony, iż nie sposób tego wszystkiego ogarnąć. Są momenty, że całość ociera się o thrash, miejscami o grind czy wręcz jakieś industrialne zajawki. Wokal to w przeważającej mierze opętańczy skrzek pomieszany z thrashowymi nutami po wypiciu sporej ilość alkoholu i z typowym growlem charakterystycznym dla metalu śmierci. Czystych wokali tez można się dosłuchać – od tej różnorodności to aż miejscami boli głowa. Są też kawałki, w których pojawiają się różne ciekawe motywy np: typowe dla grindowej stylistyki „świniaki” (choć najprawdopodobniej są to prawdziwe odgłosy trzody chlewnej –ale kto wie, może wokalista faktycznie dysponuje tak szerokim zakresem wrzasków), strzały z karabinu czy fragmenty przedwojennych piosenek. Perkusja jest nieco schowana za gitarami, ale to akurat w tym przypadku dobrze, bo brzmi sztucznie i strasznie plastikowo… Ale być może w Libanie nie ma zbyt wielu ekstremalnych bębniarzy, wiec trzeba sobie jakoś radzić i pomóc sobie wynalazkami techniki. Odbiegając nieco od muzyki, to przyznać muszę, że fajną wymyślili Libańczycy okładkę i mają całkiem oryginalne logo. Generalnie dylemat mam z tą płyta, bo niby jest to ciekawe i zaskakujące granie z kraju, z którego bym się czegoś takiego nie spodziewał, ale ciężko się tego słucha. Męcząca w pewnych momentach jest ta płyta niemiłosiernie i ciężkostrawna – gdyby nie ciekawość to pewnie nie dałoby się przez nią przebrnąć za jednym posiedzeniem.

Takiego pomieszania najróżniejszych stylistyk to już dawno nie słyszałem… Jak kogoś jest na tyle ciekawy żeby dowiedzieć się jak wygląda definicja metalu według Libańczyków to zachęcam do posłuchania.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Ilahiya Khinzir! (All Hail Allah the Swine)
2. Fornication And Murder
3. The Fine Art of Arrogance Part One (The Icon And The Cattle)
4. Collective Suicide in The Boudoir (Feeling Wonderful Tonight)
5. Puking Under Radiant Moonlight (Followed by a Century Long Ejaculation)
6. Misogyny When We Embrace
7. Necronarcos (Tame You Death)
8. Curses! Curses! and Never Sleep…
9. Thousands of Pissed Motherfuckers…
10. Such a Beautiful Day! (The Exaltation of Saint Francis)
Autor

732 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *