Automb „Chaosophy”

Wydawca: Witching Hour Productions

Automb możecie nie kojarzyć z debiutu, bo raczej przeszedł on w Polsce bez echa. Teraz przyszedł jednak czas na płytę numer dwa w dorobku tego amerykańskiego projektu zatytułowaną „Chaosophy”. I co my mamy na tym materiale?

Black/death metal. To najprostsza definicja tego, co gra to trio z bardzo atrakcyjną niewiastą obsługującą mikrofon, bas i klawisze. Tylko z tym „obsługiwaniem mikrofonu” to proszę beż żadnych podtekstów. Co by nie pisać, dziewczyna radzi sobie w tej roli znakomicie i rzekłbym, że to właśnie wokale są najmocniejszą stroną tej płyty. No i logo. I niech będzie, że okładka… A co do reszty… Tu już trochę gorzej. Nie zrozumcie mnie źle. Muzyka jest na całkiem przyzwoitym poziomie, natomiast mam wrażanie, że cały czas słucham jednego i tego samego numeru. W kółko. Sprawia to wrażenie, że płyta jest strasznie monotonna. Energia jest, żywioł jest. Ale jest też pewna powtarzalność. Nie umiem wyłowić jednego numeru, który by mi się jakoś szczególnie wybił. Dodatkowo brzmienie mi się nie podoba. Taka muzyka wymaga nieco innego podejścia do kręcenia gałkami niż to, co zaprezentowano na tym albumie. Po pierwsze jest bardzo płasko i bezbarwnie. Po drugie niezmiernie irytuje mnie to ciągłe „mlaskanie” perkusji… Dlatego też nie mogę za wysoko ocenić „Chaosophy”.

Dla mnie jest to płyta, która zniknie w odmętach dziejów nie za rok, nie za miesiąc, ale zaraz po wyłączeniu przycisku „play”. Najpewniej i ja za tydzień zapomnę, że się pastwiłem nad tym zespołem. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie lepiej, bo potencjał jest.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Path of Return
2. Transmigration Omega
3. Chaosophy
4. Serpent of the Night
5. Selbstgott
6. Hel
7. Trishula
8. Cosmic Tyranny
9. Ragnarok
Autor

849 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *