Austere/Lyrinx „Only the Wind Remembers / Ending the Circle of Life”

Wydawca: Eerie Art Records

Szlag trafia tradycję, niestety. I nie mówię tu o muzyce. Po prostu, jak w każde „święta” chciałem iść i kulturalnie wypić coś mocniejszego z kolegami, tak jak to robię już od kilku dobrych lat, a tu nagle się okazuje, że jeden chory, drugi z kobitą, a trzeci niedostępny. Tak więc nie pozostało mi nic innego, jak wyżycie się za to, że nikt mnie nie lubi, na biednym zespole.

Padło nawet na dwa biedne zespoły, bo otóż przed nami i split, który ukazał się niedawno nakładem Eerie Art Records. Pierwsza z kapel to australijska Austere, która zamieściła na płytce dwa utwory. Panowie parają się samobójczym, depresyjnym black metalem. I robią to całkiem zgrabnie. Właściwie, to jakoś suicidal black metal nigdy nie był najpopularniejszym spośród black metalowych nurtów i zapewne ten split nie zmieni tego in plus, ale jak ktoś lubi, to niechybnie podejdzie mu to, co proponuje duet z Antypodów. „Only The Wind Remembers” to wolne i melancholijne granie, długie utwory, trwające łącznie prawie dwadzieścia pięć minut. W poszczególnych fragmentach mamy wplecione akustyczne motywy. Ważnym elementem są też histeryczne wokale, które oczywiście mają swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ja nie ukrywam, też średnio przepadam akurat za taką artykulacją, no ale w przypadku Austere nie jest jeszcze tak tragicznie. Ogólnie rzecz biorąc, ich część jest całkiem niezła. Lyrinx – black metalowcy z Wysp Brytyjskich, grają już trochę inaczej. „Ending The Circle Of Life”, czyli część splitu autorstwa wyspiarzy, to nadal samobójczy black, z tą uwagą, że mniej tu mamy melancholii, zaś więcej transowości. Ponadto dwa utwory Lyrinx brzmią lepiej od Austere i jakoś po prostu lepiej się mi ich słucha. Gardłowy też ma moim zdaniem lepszy wokal, nie tak skrzekliwy jak u poprzedników. Kto wie, może nie cierpi aż tak bardzo, hehe? Było nie było, Lyrinx bardziej przypadło mi do gustu, chociażby z tego powodu, że dwa kawałki ich autorstwa są bardziej różnorodne, zwłaszcza ostatni na krążku, kończący się całkiem niezłą solówką.

Podsumujmy. Część splitu Austere to dobry materiał, ale nic ponadto, głównie z uwagi na produkcję. Część Lyrinx bardziej mi pasuje, bo i brzmienie lepsze i muzyka raczej też jest ciekawsza. Ale jako, że są to dwie połówki jednej całości, to ocena będzie zbiorcza.

Ocena: 4/6

Tracklist:

Austere (Aus)
1. Towards the Great Unknown
2. Only the Wind Remembers
Lyrinx
3. No Failure in Suicide
4. Isolation
Autor

11350 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *