Atropine „Death Is Coming…”

                                                        Kontakt: Atropine

Nieczęsto coś wpada mi w łapy z naszego rzeszowskiego podwórka. Bo i wiele tu się niestety nie dzieje, albo ja już stałem się odludkiem totalnym i mało co do mnie dociera.

Tak czy siak, kilka nowych tworów tu powstało. Jednym z nich jest Atropine. Kapela, której muzyków po części znam, po części nie. Jakiś czas temu wypuścili oni swój debiut „Death is Coming…” i patrząc na okładkę to pewnie spodziewalibyście się jakiegoś topornego death metalu. No i w sumie bardzo byście się nie pomylili, bowiem mamy tu death metal, tyle, że nie toporny. A jaki? A no taki, jakich wiele w zasadzie – szczególnie w czasach, gdy mówiło się o polskiej szkole death metalu i tak dalej. Przyznam, że Atropine kojarzy mi się z zespołami ze stajni Kmiołka – czyli wszystko fajnie i poprawnie, ale oryginalności tam wiele nie było. Tu podobnie. Słychać, że Morbid Angel panom się jeszcze nie przejadł ani trochę. Podobnież Hate Eternal, Nile, nasza Trauma czy też trochę brutalniejsze wymioty w stylu Dying Fetus na przykład. Kapela stara się grać dość technicznie i miesza ile się da – wolne walcowate wejścia zazwyczaj poprzedzają huraganowe napierdalanie, a do tego głęboki, mało urozmaicony, lekko gutturalny growl. Wszystko fajnie odegrane, tylko że takich kapel jest setki, a Atropine się niczym spośród nich nie wyróżnia. Po prostu rzeźbią ten swój death metal i jest klawo, ale podejrzewam że nie będą u mnie gościem coniedzielnym – choć pewnie raz na jakiś czas powrócę do tej płyty sprawdzić jak brzmi po jakimś tam czasie. Zazwyczaj tak mam.

Death metalowa młóckarnia, która robi swoje bez zbędnej napinki, ale chyba też i bez większych szans na wskoczenie do pierwszej ligi. Ten opis pasuje do wielu, w tym i do Atropine.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. The Beginning
2. Cthulhu Has Returned
3. Face to Cold Reality
4. The Mother of Chaos
5. I’m a Liar
6. Hail Lucifer
7. Everybody Takes Drugs
8. Incoming
9. Braindead
10. Die Bitch
11. Coming Death
12. Ballad for Whores
Autor

11248 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *