Wydawca: Godz Ov War Productions

Oto i dotarła do mnie nowa porcja promówek z Godz Ov War Productions, a uczucie któe temu towarzyszy przyrównać mogę tylko do wstrzyknięcia upragnionych mililitrów w żyłę w wykonaniu dworcowego ćpuna.

Na pierwszy ogień biorę debiutancki krążek Atrexial, tworu który przybył do nas ze słonecznej Barcelony. Okładka nie zdradza raczej zawartości, więc z tym większym zaciekawieniem podszedłem do „Souverain” (hm… patrzę na patronaty, ale nie widzę logówki PiS). Odpalam. Przelatuje intro. A po nim wjeżdża black metalowy numer, który jakoś tak… przelatuje, nie pozostawiając w głowie nic. Serio, tabula rasa. Ale trójka wchodzi już na pełnej kurwie – „Under the Scourge of Lamatsu” rzeczywiście ma pierdolnięcie, z tym że ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Atrexial wzoruje się tutaj bardzo mocno na Behemoth na przykład z okresu „Demigod”. Zdaję sobie sprawę, że nie ma chyba bardziej sztubackiego porównania w przypadku recenzjoklety jak właśnie do drużyny Nergala, ale nie poradzę na to – brzmienie, struktura, chwilami nawet wokal, wszystko to składa mi się na obraz zespołu dość mocno zapatrzonego w Behemoth. Muzyka Atrexial to właśnie taki świetnie brzmiący black/death metal, czasem znajdzie się tu trochę więcej miejsca na atmosferyczne pasaże, skręcające wyraźniej w stronę black metalu („Unmerciful Infernal Majesty”). Z grubsza jednak rzecz ujmując wszystkie numery są do siebie podobne jak azjatyckie dzieci i poza kilkoma wyjątkami trudno mi określić, w którym momencie płyty znajduję się aktualnie. W większości bowiem „Souverain” opiera się o szybkie blasty, bardzo szybkie gitary i majaczące w tel syntezatory. Przed kilkoma numerami znajdują się do tego krótkie sample – przemówienia Pinheada z „Hellraiser”. Jakbym miał mało powodów do narzekań, cała płyta trwa niemal godzinę, co przy – moim zdaniem – niewielkim zróżnicowaniu muzyki Atrexial jest niestety gwoździem do trumny, bo po prostu ten album mnie nudzi.

Potężnie brzmiący, ale pozbawiony ducha i zbyt monotonny. Niestety taka nachodzi mnie konstatacja po sesji odsłcuhowej. Trochę szkoda, bo spodziewałem się więcej, ale jak to mówią – pierwsze śliwki robaczywki. Może przyszłość pokaże, że jednak się myliłem. Póki co – jest przeciętnie.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Enthronement  
2. The Hideous Veil of Innocence
3. Under the Scourge of Lamashtu
4. Catharsis Through Torment  
5. Unmerciful Imperial Majesty
6. Illuminatur  
7. The Ominous Silence
8. Ascension  
9. Shadows of the Nephilim Throne
10. Trinity
11. Souverain  
12. Eternal