Atonement „Genesis of Blasphemy”

Atonement > Genesis of Blasphemy

Wydawca: Putrid Cult

Kolejne plugawe zjawisko na metalowej mapie Polski nosi nazwę Atonement i powstał dwa lata temu na Dolnym Śląsku. Natomiast w zeszłym miesiącu dał dowód życia w postaci debiutanckiej EPki.

Znalazły się na niej trzy numery, które są połączeniem elementów death metalu, black metalu i doom metalu opakowane w brudne, podziemne brzmienie. Całość trwa niewiele ponad trzynaście minut i w mojej opinii to wystarczający czas jak na pierwszy raz, żeby wyrobić sobie zdanie. Od razu słychać, że Atonement (swoją drogą, mogli trochę bardziej się postarać z nazwą, bo takich zespołów było już kilka) eksploruje underground w poszukiwaniu inspiracji. Utwory znajdujące się na „Genesis of Blasphemy” są utrzymane raczej w średnich i wolnych tempach, bardzo rytmiczne, przez co momentami kojarzą mi się z takimi kapelami jak Gravewürm, Cianide, Goatlord i innymi w tym klimacie. Dla jednych będzie to rekomendacja, dla innych niekoniecznie. Dla mnie w zasadzie jest to plus, jednak słuchając tej EPki od dłuższego czasu stwierdzam, że chwilami nudzi. Wiem, że to jest taka stylistyka i nie powinienem oczekiwać większego zróżnicowania, ale pomimo tego nie do końca przemawia do mnie ta muzyka. To znaczy, to jest solidny materiał, jednakże czegoś mi w nim brakuje na tyle, że po prostu momentami nudzi. Chwilami Atonement przechodzi do zbyt jednostajnego, jak na mój gust, łupania – nie pomaga tutaj zbyt sposób zaprogramowania automatu perkusyjnego ani też wokali, które mogłyby być lepsze, bardziej różnorodne. To chyba są moje dwa główne zarzuty względem debiutu Atonement.

No ale to dopiero pierwszy materiał Atonement, więc dam im jeszcze szansę przy najbliższej okazji. Póki co jest lepiej niż przeciętnie, ale w dalszym ciągu za mało, bym wracał do tego materiału zbyt często.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Mirdautas Vras
2. Morg Gash
3. Ushur Daihir
Autor

12159 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *