Atheist „Jupiter”

Wydawca: Season Of Mist Records

Fala powrotów wyrzuca na brzeg różne rzeczy. Często dopiero po odpływie, kiedy już dana płyta nie jest przykryta pianą zachwytu nad kolejnym reunionem możemy należycie docenić muzykę. I wówczas dopiero okaże się, czy metalowe morze wypluło na brzeg dogorywającego kaszalota czy może cudnej urody syrenę.

Najnowszy krążek Atheist zdecydowanie należy do drugiej grupy. „Jupiter” od pierwszych taktów urzekł mnie muzyką na nim zawartą, chwilami nawet miałem wrażenie, że oto kolesie nagrali najlepszy krążek w swojej karierze. Cóż, dalej mam takie wrażenie. Cudownie połamany death metal z faktycznymi oznakami muzycznego geniuszu. Jak Amerykanie to robią, że pomimo takiego zróżnicowania i technicznego zaawansowania kompozycji potrafią one zapaść słuchaczowi w pamięć? Oczywiście określenie death metal należy wziąć w lekki cudzysłów, bo „Jupiter” to zaiste tygiel metalowych dźwięków i barw. Moim zdaniem zdecydowany prym wiedzie tu techniczny death metal, jednak każda odrębna opinia będzie w jakimś sensie uprawniona. No bo nie od dziś wiadomo, że Atheist miał ciągotki do jazzu, których zresztą nie wyzbył się i na czwartej płycie. Sporo tutaj tak zwanych smaczków, ot choćby mroczny wstęp do „Live and Live Again”, odegrany na wiolonczelach. A ja właśnie za to uwielbiam Atheist, że te wszystkie smaczki umieli połączyć i nadać im nadto jeszcze agresję. Co prawda wokal Kelly’ego nie jest już tak brutalny jak na debiucie, ale świetnie operuje on głosem, wydobywając z niego ciekawą paletę barw. Ba. Cały zespół to robi, bo w ciągu trzydziestu minut serwują nam tyle dźwięków, że obdzieliłby spokojnie stado innych krążków. Z tym, że Atheist robi to z głową!

Jupiter” od jakichś dwóch miesięcy jest dostępny, więc zakładam, że część z Was już ma ten krążek, a część myśli tylko o tym, skąd zdobyć na niego pieniądze. Skądkolwiek je weźmiecie – nie wyrzucicie ich w błoto!

Ocena: 9,5/10

Tracklist:

1. Second to Sun
2. Fictitious Glide
3. Fraudulent Cloth
4. Live and Live Again
5. Faux King Christ
6. Tortoise the Titan
7. When the Beast
8. Third Person
Autor

10967 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

3 komentarze

  • ciężko się nie zgodzić z Twoją opinią, płyta jest na prawdę zajebista, mogłeś się pokusić o 10/10 xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *