Ataraxy „Where All Hope Fades”

Wydawca: Dark Descent Records

Ataraxy poznałem przy okazji ich debiutanckiej EPki i tak się złożyło, iż zmiotła mnie ona bezlitośnie. Potem debiut jakoś przegapiłem i dopiero tenże drugi album znów znalazł się na moim celowniku.

Po pierwszym odsłuchu byłem pod dużym wrażeniem. Naprawdę mnie wgniotło ciężarem i atmosferą. Jednak kolejne odsłuchy sprawiły, że jakoś tak… nie do końca jednak do mnie przemawia ten ich death/doom metal. Nie można im odmówić tego, że brzmią ciężko. Jak sam skurwysyn. Z drugiej strony to nie jest konkurencja na „kto ciężej” – może to brzmieć jak wagon grubasów, a jeśli nie zażre to ni cholery Oracle się nie uśmiechnie. I wiecie co? No niby jest OK. Ale z drugiej strony ten krążek lekko nuży. Spore inspiracje doomową stroną Asphyx widać nie wszystkim służą – a w każdym razie czuję się rozczarowany jeśli chodzi o Hiszpanów. Co dziwi mnie niezmiernie, bo w zasadzie death/doom metal to ja od zawsze. Żeby nie było – na „Where All Hope Fades” nie dostajemy chujówki, jednak to co Ataraxy nam zaserwowało jakoś do mnie nie przemawia. Te numery sobie lecą, ale ja nie mogę się na nich skupić, moja uwaga zostaje przykuta na kilka chwil, by potem znów gdzieś tam sobie poszybować do innych zagadnień, na przykład – dlaczego skoro Ziemia jest niby okrągła, podeszwy butów są płaskie? Przecież powinny być lekko zaokrąglone, żeby była lepsza przyczepność. Tak więc to chyba faktycznie jakiś większy spisek, coś jak zmowa farmaceutów od szczepionek. Bo ja w te szczepionki to nie za bardzo wierzę, szczególnie że przecież kiedy ktoś ostatnio zachorował w Polsce na dżumę. A skoro już o Camus mowa, to fajną koszulkę z nim widziałem… O, widzicie, znów mam to samo. Ataraxy nie łapie mnie za kark krzycząc patrz co mamy do zaoferowania, tylko wypuszcza wolno, a ja nie pamiętam ani kawałka z „Where All Hope Fades”. Szkoda.

No szkoda, ale nie zawsze widać wszystko musi się układać po oraklowej myśli. Ataraxy trochę mnie rozczarowało, ale liczę że może się zrehabilitują przy kolejnym albumie.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. The Absurdity of a Whole Cosmos
2. A Matter Lost in Time  
3. One Last Certainty  
4. As Uembras d’o Hibierno  
5. The Mourning Path  
6. The Blackness of Eternal Night
Autor

10171 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *