Astarium „Wyrm of Melancholy

Astarium przyszło do mnie prosto z Mateczki Rasiji. Naczekała płyta się chwilę na recenzję, ale w końcu nadszedł jej czas, czy też kres. Zależy jak ucho przyłożyć.

 

Ewidentnie osobnik odpowiedzialny za Astarium poznał moc sampli. Przekonać możemy się o tym na każdym kroku. Nie jest to projekt nowy – bytuje na tym świecie już 7 lat – ale odnoszę wrażenie, że wciąż poszukujący. Wnoszę to między innymi z tego, że muzyk kryjący się pod szyldem Astarium jest niczym kuglarz żonglujący różnymi koncepcjami, czy lepiej było by napisać „klimatami”. Problem polega na tym, że siekiery którymi podrzuca, co rusz uderzają w ziemię, albo – ku uciesze gawiedzi – wbijają się w samego śmiałka. Krążek ten jest wszelaki, czyli nijaki. Zaczyna się muzyką zorientowaną nieco w klimat shoegaze/black. Gdzieś w tle pojawiają się dźwięki, które mi osobiście kojarzą się z wynaturzonymi, ale i pełnymi egzotyki i tajemniczości cyrkami wieku XIX. Tylko, że potem nagle przechodzi to w piski mające być zakodowaną informacją z kosmosu, żeby już w następnym kawałku przejść w jakiś taki mroczny i melodyjny kawałek w klimacie „symfonicznego blacku metalu”, dodajmy – bardzo ubogiego. A żeby było ciekawiej , cała podróż kończy się dźwiękiem jadącego pociągu rozpoczynającego (zresztą na jego końcu też jest) kawałek 9, który to jest najlepszy na tej płycie (może dlatego, że cover). Niestety jako całość jest to wszystko po prostu średnie, czasem – szczególnie w warstwie wokalnej – dla mnie kompletnie nie do przyjęcia. Problemem też jest  budżet, który przy takim wyborze muzycznej drogi, winien jednak być bogaty.

 

Całość z mojej strony zasługuje na 4.5. Prawie pośrodku. Bez wątpienia znajdą się tacy, którzy tak jak ja spojrzą na ten materiał z politowaniem, lub co najwyżej z odrobiną zainteresowania. Znajdą się jednak i tacy, którzy odkryją w nim muzykę na najbliższe miesiące. Nie zdziwiłbym się, gdyby było nas mniej więcej po połowie.

Ocena: 4.5/10

Tracklist:

01. Unrelieved Solitude
02. Kingdom of White Madness
03. Voices from the Night Sky
04. Farewell (Last Winter)
05. Revival of Cursed Spirit
06. Velleity about Aeonian Rain
07. Grief of the Fallen
08. When Humanity Will Die
09. Permafrost

Autor

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *