Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

A-E

Asphyx „Necroceros”

Wydawca: Century Media Records

Są pewne rzeczy na tym świecie. Na przykład to, że jak Sasin coś powie to będzie na odwrót. Albo że jak umyjesz szyby to będzie padać. Albo, że jak wchodzisz tylko na trzy piwa, bo jutro musisz być w formie to najebiesz się jak szpadel. Albo to, że jak Asphyx wydaje album to ten album zmiażdży kurwa każdego jednego słuchacza.

Bo tak naprawdę powiedzcie mi, na jakim zespole ze starej niderlandzkiej gwardii nie przejechaliście się dotychczas? Sinister – mieli słabsze płyty. Gorefest? Tak samo. Pestilence? No raczej, że nie zawsze nagrali dobry krążek. No i kilka innych zespołów też miało swoje wzloty i upadki. Natomiast nie mogę czegoś takiego powiedzieć o Asphyx. Możliwe, że mówię z pozycji kolan, ale akurat ta kapela jest dla mnie w chuj ważna jeśli chodzi o death metalową klasykę. „Necroceros” to ich dziesiąty album, zaś grupa udowodniła po dziesięciokroć, kto siedzi na tronie dupskiem tłustym i ciężkim jak ich riffy. Może i zespół okopał się na swoich pozycjach i ma wyjebane, skoro są zajebiści w tym co robią? No nie do końca mogę się zgodzić z takim stwierdzeniem – na „Necroceros” znalazł się bowiem taki kawałek jak „Three Years of Famine” który akurat trochę psuje mi odbiór tej płyty. Do twórczości Asphyx nie pasuje mi on zbytnio, gdyż jest po prostu… za lekki. Serio. Równocześnie jest najdłuższy na płycie i ja byłbym za tym, żeby po prostu wyrzucić zeń te wszystkie spokojne, melodyjne momenty – może by się uzbierało z dwie minuty porządnego death metalu wówczas. Szczególnie, że po nim wbija taka pizda na ryj, że naprawdę mogliby sobie darować… I podobnie rzecz się ma w kawałku „In Blazing Oceans” – niby jest typowy wokal Martina, jest ciężar i moc, to jednak wkradają się takie bardziej melodyjne elementy jak solówki i człowiek się zastanawia – serio? To jest ten kurwa Asphyx? Szczęśliwie pozostałe numery to znów mocarne death metalowe strzały z mocnymi doom metalowymi naleciałościami. No ale jednak mimo to, słuchając „Necroceros” i „Incoming Death” dochodzę do wniosku, że poprzedniczka jest jednak trochę lepsza. Z jednej strony szkoda, z drugiej – tuziny zespołów chciałyby wejść na poziom prezentowany na krążku Asphyx, który jakiś zasrany Oracle z chujowego Chaos Vault ocenia tylko na…

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Sole Cure Is Death
2. Molten Black Earth
3. Mount Skull
4. Knights Templar Stand
5. Three Years of Famine
6. Botox Implosion
7. In Blazing Oceans
8. The Nameless Elite
9. Yield or Die
10. Necroceros
Oracle
Autor

12951 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

F-J

Wydawca: Noise Salvation Records Fuck the Facts – brzmi jak zespół sponsorowany przez TVP Info, no ale tak nie jest, a podejrzewam że może...

F-J

Wydawca: Piranha Music No proszę ja Was, jak ja bardzo dawno nie słyszałem takiej fajnej doomowej płyty! I to nie z jakiejś zagranicy, a...

A-E

Wydawca: Malignant Voices  Cóż za zespół, jak nie Deus Mortem, może uchodzić na polskiej black metalowej scenie za pewnik, co do którego wiadomo będzie,...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault