Asperatus „Warped Reality”

Asperatus Warped RealityKolejna młoda komanda stuka, puka do mych drzwi. Z niedalekiego Krakowa, więc jeśli mi się nie spodobają, szybko ich będę mógł odesłać do domków.

Ale spieszę uspokoić zarówno Asperatus, jak i ich fanów – nie jest źle. W chuj fajnie też nie jest, ale po pierwsze – „Warped Reality” to debiut kwintetu, a po drugie – techniczny death metal to nie jest coś, co lubię najbardziej na świecie, hehe… Ale wielokrotna sesja z tą czteroutworową EPką nie pozostawia też żadnych wątpliwości: potencjał jest, bo mnie nie zanudzają. Po drugie, patrząc na ich foty i widząc młode, nieokalane jeszcze wąsem twarze (w przypadku basistki Olgi to duża zaleta i mam nadzieję, że tak już zostanie, haha!) spodziewałem się szczerze mówiąc jakiegoś melodyjnego smędzenia. No jakoś tak niewinnie wyglądają. A dostałem mocny, brutalny ochłap mięska. Wystają z niego co prawda jakieś śrubki i sprężynki, ale wszak przymiotnik „techniczny” zobowiązuje. Osobiście – nie powiedziałbym, że Asperatus tym materiałem stawia swoje pierwsze kroki, co oczywiście należy uznać za plus. Co prawda brzmienie jak dla mnie jest zbyt suche i wymuskane, ale ja wiem, że to jest taka cecha tej muzyki. Trudno, nie wszyscy włóczą się wieczorami ze szpadlem po cmentarzach, niektórzy wolą siedzieć i szlifować muzykę, ewentualnie kombinować, jakby tu jeszcze połamać dany riff… Nie będę rzucał żadnymi nazwami, bo średnio rozgarnięty czytelnik na dźwięk terminu „technical brutal death metal” już wie, w którym miejscu położyć „Warped Reality”. Jeśli położy ją w sąsiedztwie „King of all Kings” czy „Kill on Adrenaline” to w zasadzie można powiedzieć, że jest w odpowiedniej przegródce.

No dobra, to teraz czas na wyrok: Asperatus nie podbił mojego serca, ale miło mnie zaskoczył. Jeśli więc ktoś lubuje się w takim brutalnym i połamanym deciorze, to wraz z „Warped Reality” dostaje łyk świeżej krwi.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Entrophy    
2. Crowned  
3. Warped Reality    
4. Berserker

 

Autor

12149 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *