Ashes „Ashes”

Wydawca: Malignant Voices

O tym, że taki projekt powstaje wiedziałem już sporo czasu przed pierwszymi oficjalnymi informacjami. Mając jednocześnie świadomość, kto będzie za nim stał, byłem spokojny o efekt, ale i cholernie ciekawy.

Bo jakoś tak u nas się przyjęło, że młode polskie zespoły blackmetalowe to albo chcą być złe i niedobre jak Mayhem z okresu gdy krew się lała, a kościoły płonęły, albo grają totalny gruz. Ewentualnie kombinują mieszając black metal z czym się da. Natomiast Ashes zaczerpnęło zgoła inne inspiracje. Na „Ashes” dostajemy naprawdę bardzo dobrze zebrane do kupy wpływy wczesnej Katatonii (okres „Dance of December Souls” czy „Brave Murder Day”, szczególnie słyszalna w „Beloved Dust”), Forgotten Woods, Silencer czy Burzum. Proste, smutne, zimne kompozycje, snujące się i oplatające słuchacza, zaciskające się na szyi jak sznur – tak w najkrótszy i dość obrazowy sposób mógłbym opisać to co słyszę na „Ashes”. To prosta muzyka, ale mająca w sobie to coś – bardzo lubię sposób, w jaki te dźwięki płyną. Żadnych ozdobników, udziwnień, eksperymentów – innymi słowy krakowski metal bez klamerek. Wiele momentów zapada słuchaczowi w pamięć, w wielu momentach głowa czy noga po prostu sama chodzi. Klasyczny black metal z nutką depresji, jednak nie przesadnie idący w tym kierunku. W mojej opinii brakuje trochę takich zespołów na scenie, a już na pewno na polskiej. Więc tym lepiej, że Ashes w końcu wypuściło pierworodne dziecko.

Zdecydowanie polecam ten album, szczególnie tym, którzy nie cieszą się z nadchodzącej dużymi krokami wiosny. „Ashes” pozwoli Wam jeszcze przez chwilę pozostać w szarej beznadziei.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Dissolve to Oblivion
2. Majesty
3. Beloved Dust
4. Dies Ultima
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Mam nadzieję że jeśli chodzi o wiosnę to masz na myśli tę normalną wiosnę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *