Armagedon „Thanatology”

Armagedon  ThanatologyWydawca: Mystic Productions

Ostatnio mówili nam, że po śmierci nie ma nic, a teraz eksplorują tematykę tanatologiczną. Piękno umierania opletli w dźwięki i wypuścili. Kto? Armagedon.

Thanatology” to ich nowy krążek, na którym znajdziecie metal śmierci rozczłonkowany na osiem kawałków. Najpierw musicie przetrwać nudne intro. Naprawdę, nigdy nie rozumiałem, dlaczego muzycy decydują się na umieszczanie tego typu wstępniaków. Ale jak już przeleci – to na waszej żadnej death metalu twarzy ląduje plaskacz. Właśnie – nie lewy sierpowy, ani prawy prosty, a plaskacz, który nieco Was oszołomi, ale na nogach się utrzymacie. Zasadniczo, wszystko tu jest na miejscu – brutalność, trochę klimatu, ale wszystko wydaje mi się dość monotonne. Ani się nie obejrzałem, był już szósty numer, a mnie się wydawało, że tyle co Armagedon zaczął mi grać. Wszystko brzmi tak jak brzmieć powinno, ale jakoś mnie nie ruszył ten krążek – młóci, rżnie i wypluwa, ale robi to jak na moje ucho trochę bez przekonania. „Thanatology” przesłuchałem kilkukrotnie i za każdym razem miałem to samo odczucie – zaczyna się dobrze, a po kilku minutach tracę zainteresowanie – ja robię swoje, zaś Armagedon gra sobie a muzom. Co jest dziwne, bo wcześniejszy krążek łykałem bez problemu, że nie wspomnę o ich wczesnych materiałach! Nie wiem, wydaje mi się, że na „Thanatology” poszczególne kawałki są zbyt podobne do siebie – same w sobie nie są złe, ale gdy zostają mi podane jako cały krążek zlewają się zbyt, a mój puls napędzany death metalem zamiast skakać zbliża się do linii ciągłej, dokładnie tak jak na front coverze.

Szkoda, bo obiecywałem sobie trochę więcej po trzeciej płycie tego przecież bardzo zasłużonego zespołu. Niestety, jest to album dość średni, choć w dalszym ciągu solidny. Na polskim poletku jest jednak kilka pozycji, które sponiewierały mnie w 2013 roku bardziej.

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Soma (Intro)  
2. Helix
3. Vultures  
4. Cemeteries  
5. Self Destruction  
6. Altar of Death  
7. Black Seed  
8. Corridor  
9. Tragic Journey

 

Autor

10876 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • No niestety – racja. Po kultowym Dead Condemnation (można pobrać we flac-u ze strony zespołu) i genialnej Invicible Cirle, chłopaki produkują coraz gorsze piosenki. Death Then Nothing była świetna (do tego powrotem na scenę po 15 latach). Thantology jest monotonna. Brakuje przebojowego, chwytliwego utworu który wyróżniałby ten album. W latach 90-tych ceniłem ich bardziej od Vader, po ostatniej płycie – entuzjazm opadł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *