Arkona „Слово”

Wydawca: Napalm Records

Jakoś tak wyszło, że po trzeciej płycie rosyjskiej Arkony straciłem zespół na jakiś czas z oczu. Dokładniej do najnowszego – szóstego – krążka. Zdarzyło mi się słyszeć coś z „Goi, Rode, Goi”, ale jakoś niespecjalnie się zapamiętało. Dlatego dzisiaj recenzja będzie w pewien sposób porównaniem z tym co pamiętam sprzed 6 i więcej  lat.

Pierwsze co uderza to to fakt, że Arkona ma dużo więcej finansów niż te parę lat temu. Co to oznacza dla samej muzyki? Wydaje się dość oczywistym, że zwiększyło to możliwości . Na dzień dobry wbija w ziemię potężne brzmienie. Do tego starczyło diengów na chór, a i orkiestrę sobie sprawili. Słowem: mają rozmach, skurwisyny. Plastikowe klawisze charakterystyczne dla dwóch pierwszych płyt (zresztą nie tylko Arkona wtedy takie miała), zamieniły się w pełne głębi dźwieki układające się w charakterystyczne dla wschodniej słowiańszczyny linie melodyczne. Masha jak się darła, tak robi to dalej. Trochę bardziej melodyjny stał się ten black metal prezentowany przez Arkonę , ale to akurat wraz folkowymi wstawkami jest połączeniem zapewniającym parę rubli na koncie więcej. Do tego wydawcą jest Napalm Records, to i ojro z zielonymi wpadną. Na to wszystko jeszcze nie dający się pomylić z niczym innym ludowy zaśpiew i mamy gotowy hit. I właśnie w tym momencie zaczyna się problem. To znaczy aby być bardziej dokładnym, powiem, że zaczął się on w momencie kiedy pierwszy raz włączyłem nowy album Arkony. Pierwsze dwa utwory kompletnie mnie odrzuciły, prezentując coś na kształt symfonicznej odmiany metalu z domieszką folku (w sumie trzeba się na dzień dobry pochwalić,że się ma orkiestrę). Wiecie co, przypomina to mi Nightwish, bądź inne Dimmu B. z czasów kiedy już ich było stać na takie ekstrawagancje. Nie kupuję tego. Nie odmówię również Arkonie pomysłów, bo płyta jest nimi wręcz zapchana niczym strych ubożami. Tylko, że jakoś brak mi trochę w tym wszystkim serca. Może to sterylne brzmienie wyprało wszystkie uczucia z muzyki zespołu. To z kolei przypomina mi sytuację z Eluveitie. Sława jest, muzyka stała się pracą i duch zaginął, ale kasa jest więc nie ma się specjalnie czym martwić. Momenty są, żeby nie było. Najlepszy na płycie jest wałek numer 8. Kiedy do głosu dochodzi folkowa część duszy Arkony jest okej. Zresztą druga część płyty dużo lepsza. Na koniec mamy bardzo ciekawy cover jeśli można tak powiedzieć, wszak chodzi o „Zimushkę”. Mam nadzieję fanom folk/pagan zza wschodniej granicy utwór znany.

Szczerze powiedziawszy nie spodziewałem się jakiś specjalnych cudów po tej płycie. Wszak nie trzeba być wielce oblatanym w temacie muzyki cieżkiej, aby wiedzieć, że im większe pieniądze, tym bardziej oddala się to od siły metalu, która powinna tkwić w prostocie, zabawie i radości grania . Kiedy do gry wchodzi księgowa, muzyczna nuda gotowa. Chociaż bankowo, płyta osiągnie sukces, bo jest na nią skazana. W końcu pieniądze na promocję muszą się zwrócić.

Ocena: 6.5/10

Tracklist:

 

01. Азъ
02. Аркаим
03. Больно Мне
04. Леший
05. Заклятие
06. Предок
07. Никогда
08. Там за Туманами
09. Потомок
10. Слово
11. Одна
12. Во Моём Садочке…
13. Стена на Стенку
14. Зимушка
Autor

3748 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *