Architect of Disease „The Eerie Glow of Darkness”

 

                                                               Wydawca: The End of Time Records

To nie jest zespół, który zalicza się do grupy polskich black metalowych projektów, mających rzesze fanów, zapełniających w miarę szczelnie sale koncertowe. I po lekturze „The Eerie Glow of Darkness” stwierdzam, że wiele się w tej materii nie zmieni.

Ten krążek ma swoje momenty. W poszczególnych utworach zdarzają się jakieś wpadające w głowę riffy, ciekawe wokalizy, czy klimat, który mi przywodzi na myśl – między innymi oczywiście – pewien skądinąd znany zespół na „EM”. I gdzieś ten black metal proponowany przez Architect of Disease niby ma potencjał. Łapie się człowiek na tym, że się wkręca w niego. I to pomimo burdelu – niektórzy nazwą to progresywnym podejściem do blacku – który w niektórych momentach się pojawia. Mnie on bardziej nuży, niż ciekawi. Na plus zapisuję za to fakt, że materiał ten ma death metalowy ślad.

I jak wspomniałem, w czasie tych prawie 46 minut pojawiają się momenty, które przyciągają do słuchania. Tylko, że patrząc na cały materiał już tak różowo, czy tam w zasadzie czarno, nie jest. Bo w moim odczuciu jest on przeciętny i nudny, a przez to ciężko wykrzesać z siebie zainteresowanie na więcej niż jedno przesłuchanie. Męczę się z nim już jakiś czas, starając się go słuchać więcej niż raz dziennie i za każdym razem scenariusz jest podobny. Pierwsze utwory (przyjemny dla ucha „Death Call” czy czwarty w kolejce „Erie Glow”) spędzam bliżej odtwarzacza. Trząsnę sobie nawet głowę przy tych charakterystycznych – prostych w budowie – motywach. Im dalej w materiał, tym moje zainteresowanie zaczyna skupiać na innych ciekawszych w tym momencie rzeczach. Ot na przykład trzeba utłuc schabowe. I końcówkę tego materiału zwykle „dosłuchuję” pół uchem. I to nawet mimo tego, ze ostatni na płycie kawałek jest dość ciekawy.

Wyrok wydałem już na początku, ale tytułem podsumowania jeszcze jedna rzecz. Nie wydaje mi się by kiedykolwiek materiał ten dostał drugą szansę. Że za kilka lat nagle stanie się objawieniem, którego ciasne metalowe głowy nie były w stanie objąć swoim małym rozumkiem w momencie jego wydania. Odkładam na półkę bez żalu i szansy na powrót.

Ocena: 5,5/10

Tracklist:

01.Death Call
02.W.W.E.
03.Cycle of Change
04.Eerie Glow
05.Illumination of Abyss
06.Everlasting Torment
07.Premature Death
08.Chant of Lord

Autor

3304 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *