Ape to God „Ape to God”

Spojrzałem na zapowiadany gatunek – westchnąłem. Potem spojrzał na liczbę utworów – westchnąłem tym razem  z ulgą. Następnie włączyłem materiał Ape to God. Raz, drugi, trzeci, piętnasty. W sumie powiem Wam – da się tego słuchać.

 

Ape to God, to kolejna w ciągu, powiedzmy, pół roku kapela, która gra muzykę średnio trawioną przez szanownych (ten zwrot nadaliśmy sobie sami) redaktorów  Kejosa. Nie wiem czy na mieście o tym nie mówią, ale faktem jest, że zespoły ślą swoje materiały. My potem cierpliwie tłumaczymy, że się nie znamy. Oni przytakują – licząc pewnie,  że z racji braku wiedzy, damy wyższąz ocenę. My jednak po nich jedziemy, a oni obiecują nam wjazd na chatę z kolegami gimnazjalistami. Tak to mniej więcej zazwyczaj wygląda, ale dzisiaj będzie inaczej. Ustalmy, że Lublin znany jest mi z kompletnie innego rodzaju gitarowego rzępolenia. No, ale codzienne człowiek czegoś nowego się dowiaduje, czy jakoś tak. Kompletnie nie po drodze mi z chłopakami z Ape to God. Odnoszę wrażenie, że blisko im do „Burn My Eyes”. Mnie z 1994 roku akurat dużo bardziej interesuje „DMDS”, „Transilvanian Hunger”, czy „Hvis Lyset…”. Co nie zmienia faktu, że muzyka zaprezentowana przez Ape to God ( myślę, że szufladka groove metal jest odpowiednia) jest „słuchalna” – nawet dla mnie. Zdecydowanie na plus – wokal i bass. Chwytliwe riffy i całkiem sporo pomysłów jak na cztery utwory. Ciężko kompozycyjnie tutaj cokolwiek zarzucić. Całość trzyma się w jakimś takim kanonie tego gatunku, a przynajmniej tak mi podpowiada moja – skromna wiedza. Przydałoby się lepsze brzmienie, żeby wzmocnić efekt Waszej muzyki ( zwolnienie w drugim utworze, aż się o to prosi). Wada? No to nie moje granie. A i jeszcze jedno – okładka. Kurwa mać. Jeśli dobrze zrozumiałem, odpowiedzialny za nią jest Bart -wokalista, odpowiedzialny też za muzykę. Dobra rada. Skup się tylko na dwóch wymienionych. Photoshop naprawdę nie jest dla wszystkich. I to w zasadzie tyle.

 

Mam podejrzenia, graniczące z pewnością, że za miesiąc nie będę pamiętał Waszej muzyki. To nic osobistego, po prostu nie siedzę w takim graniu. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli w międzyczasie się nie pożrecie i nie zakończycie żywotu, jak wiele zespołów, to pewnie fanów zdobędziecie.

 Ocena: 7/10

Tracklist:
01. Doomsday Machine
02. Ape to God
03. Fire & The Straws
04. God to Ape

 

Autor

3603 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *