Antigama „The Insolent”

Antigama  The InsolentWydawca: Selfmadegod Records

Ten zespół nie przestaje mnie zadziwiać. Już tyle lat na scenie a dalej potrafią zaskoczyć. Mimo, że parają się muzyką, która w swoim założeniu jest prostym praniem po ryju to dodają od siebie czegoś wyjątkowego. Potrafią perfekcyjnie łamać dźwięki, wspaniałe wypaczać melodię, rewelacyjnie ogarniać chaos.

Wstęp chyba dość dobitnie świadczy o tym, że zaraz napiszę słów kilka na temat najnowszego pełnego wydawnictwa stołecznych architektów hałasu z Antigamy. Najnowsze dzieło grindowców ze stolicy nosi tytuł „The Insolent” i jak to w przypadku tej formacji często się zdarza ich muzyka zabiła mi niezłego ćwieka. Po pierwszym odsłuchu rozłożyłem ręce, zrobiłem głupią minę i w zasadzie nie wiedziałem, co myśleć. Dalej jest to ta sama Antigama, która już od 15 lat niszczy sonicznie nasze bębenki. Tym razem jednak mamy tu mniej klasycznego grindu a więcej tak charakterystycznych dla Antigamy połamanych i powykręcanych dźwięków. Zespół ten w jakiś magiczny sposób sprawia, że słucha się tego hałasu bardzo przyjemnie. Nie wiem, czym tym razem się inspirowali, ale płyta wyszła im niesłychanie świeżo. Nie opuszcza mnie wrażenie, że nagrane to jest z tak wielką mocą i zaangażowaniem, że mogłaby być to debiutancka płyta jakiejś nowej rewelacyjnej formacji. Tyle tu pasji. Tyle tu energii. Energii to Antigamie nigdy nie brakowało. Można jednak wyróżnić okresy w dyskografii kapeli, kiedy ich muzyka stawała się trochę mniej „Antigamowa” niż zwykle. Teraz jest bardzo „Antigamowo”, nawet bardzo, bardzo „Antigamowo” hehe. Co do większości utworów nie będę się wypowiadał, bo są to po prostu znakomicie skomponowane połamańce, o jakich śni mokrym snem każdy fan. Jeszcze ciekawsze jest to, co się dzieje na końcu płyty. Ostatnie numery to zdecydowanie coś nowego, ale nadal w popierdolonym duchu Antigamy. „Sentenced To The Void” to numer posty, ale z tak fajnym riffem, że po pierwszym odsłuchu od razu mamy go w pamięci. Świetna potupanka na koncercie będzie przy tym kawałku. Kolejny „dziwak” to kawałek „Out Beyond”. Hipnotyczny, transowy solidnie okraszony elektroniką. Nietypowa dość sprawa nawet jak na Antigamę. Bardziej pasuje na intro lub outro. Bardzo ciekawy pomysł z tym numerem. Na sam koniec mamy rozwlekły „The Land Of Monotony” trwający ponad 7 minut. W świecie grind cora to cała wieczność hehe. Powolny, gęsty. Monotonny? Chyba tytuł nieprzypadkowy. Świetne zamknięcie płyty.

No cóż. Na koniec wypada tylko wystawić maksymalną notę i namówić każdego do zakupu. Fani będą zachwyceni. Nieprzekonani może się przekonają. Każdy niech posłucha, bo to kawał wykurwistych dźwięków jest!

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Reward or Punishment  
2. Foul Play  
3. Data Overload  
4. Used To  
5. Randomize the Algorithm  
6. The Insolent  
7. Sentenced to the Void  
8. Out Beyond  
9. Eraser  
10. The Land of Monotony

 

Autor

761 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *