Wydawca: Selfmadegod Records

Dwa lata już stuknęły ostatniemu pełnemu wydawnictwu Antigamy. Jak ten czas leci. Stołeczni krzewiciele muzycznego chaosu postanowili o sobie przypomnieć kolejnym wydawnictwem o nazwie „Depressant”.

Tym razem nie jest to jednak split, ale krótka EP-ka. Kto jednak zna Antigamę, ten wie, że intensywność generowanych przez tych chłopaków dźwięków jest niesamowita i nawet kilka minut obcowania z ich muzyką może spowodować trwałe uszkodzenie narządu słuchu. Tak też jest i w przypadku „Depressant”. Mamy tu dziewiętnaście minut matematycznie uporządkowanego chaosu galopującego po naszych bębenkach od pierwszej do ostatniej sekundy. Jeśli chodzi o Antigamę, to nic tu nowego się nie dzieje. I mimo wysokiego poziomu tej muzyki, to będzie mój zarzut (jedyny) do „Depressant”. Brakuje tu czegoś innego. Choć jednego dziwnego numeru. Nawet jak na twórczość warszawiaków. Na „The Insolent” takim numerem był na przykład The Land Of Monotony”. Niby Antigama, ale w trochę innej odsłonie. Numer, który potwierdza dobitnie fakt, że chłopaki nie boją się nikogo i niczego. Idą pod prąd, grając to, co czują. Tu mi trochę tego brakuje. Technicznie jest znakomicie, ale nie ma tej iskry. Tego czegoś, co sprawi, że nie podniesiemy szczeki z podłogi. Niemniej jednak materiał bardzo dobry, choć mam nieodparte wrażenie, że jak na Antigamę, to nieco zachowawczy.

Ale to tylko EP-ka. Czekajmy na pełne wydawnictwo…

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Empty Paths
2. Anchors
3. Division of Lonely Crows
4. Now
5. Room 7
6. Depressant
7. Shut Up