Wydawca: Norma Evangelium Diaboli

W podsumowaniu roku 2016 zdarzyło mi się wspomnieć, że mam jeszcze kilka zaległości. Płyty, które powinny się znaleźć w zestawieniu, ale zwyczajnie nie wystarczyło mi czasu, żeby je lepiej poznać. Jedną z takich „zaległości” jest ubiegłoroczny album Antaeus zatytułowany „Condemnation”.

To nie jest moje pierwsze spotkanie z tym francuskim hordem. Poprzednie wydawnictwa nie wywarły na mnie jednak jakiegoś piorunującego wrażenia. Jest to bardzo dobry black metal, ale dopiero tym albumem żabojady sprali mnie konkretnie po mordzie, wybijając dwie jedynki i lewą trójkę. Kurwa, jaka tu jest moc! Jaka siła! W dzisiejszych czasach niełatwo trafić na materiał, który w kilkunastu minutach koncentruje taką dawkę emocji. „Condemnation” to materiał kompletny. Ani jeden dźwięk nie jest tu zbędny. Każdy numer jest perfekcyjnie dopracowany. Ultraszybkie kanonady napierdalają jak działka przeciwlotnicze. Bardzo kojarzą mi się one z tym, co nieśmiertelny Marduk zaprezentował na „Pancernej Dywizji. Podobny armagedon zafundowany narządom słuchu. Zwolnienia dają nieco oddechu. Budują napięcie. Przez co kolejna nawałnica perkusyjno – gitarowa obija nam czaszkę jeszcze skuteczniej. I wokal… Niby nic niezwykłego, ale czuć w nim szaleństwo. Totalnie opętane wrzaski sprawiają, że jeszcze częstsze ciarki przechodzą po moich plecach.

Naprawdę dawno nie słyszałem black metalowej płyty tak świetnie skomponowanej i takiej, która wywołałaby u mnie tak wiele emocji. Polecam ze wszech miar. Płyta wybitna. Bez wahania daję max.

Ocena 10/10

Tracklist:

1. Something Wicked This Way Comes (Intro)
2. Shadow Fires
3. Flesh Ritual
4. Angels of Despair
5. Watchers
6. Condemnation
7. Symmetry of Strangers
8. End of Days
9. Abeyance