Animus Mortis „Testimonia”

Animus Mortis TestimoniaWydawca: ATMF

„Testimonia” to płyta, dzięki której po raz pierwszy zetknąłem się z muzyką Chilijskiego Animus Mortis. Od razu ich granie mnie zaintrygowało.

Sporo tu motywów znanych z Mgły, Svartidauði czy ostatniego długograja Kriegsmaschine. Mógłby to być zarzut o brak oryginalności jednak jak mogę z czystym sumieniem zjebać Animus Mortis, skoro twórczość wyżej wymienionych kapel robi mi bardzo dobrze? No, nie mogę. Animus Mortis nagrało fajną płytę z transowymi numerami i ekstremalnie niepokojącym wokalem. Gardłowy wydobywa z siebie imponującą paletę wrzasków, krzyków, pomruków, zawodzeń, lamentów i śpiewów. Tak, mamy tu też czysty wokal: potężny, acz wycofany za instrumenty. Bardzo fajnie wychodzi ten efekt i sprawia, że „Testimonia” nie jest kolejną kopią transowego BM a wariacją na temat tego klimatu. Brakuje mi jednak zabrudzonego brzmienia. Gdyby było trochę bardziej „szorstkie” efekt byłby znacznie lepszy. Razi mnie też zbyt melodyjne podejście do niektórych utworów. „Hyperbole of Senses” jest tego doskonałym przykładem. Co za dużo to niezdrowo. Nie wpływa to korzystnie na odbiór całej płyty. Tym bardziej, jeśli znamy poprzednie dokonania Animus Mortis, w których nie było miejsca na tego typu elementy.

Nie wiem, czemu Chilijczycy zeszli z drogi ekstremalnego metalu w weszli na grząski grunt bardziej melodyjnego grania. Na razie wychodzi im to nieźle. Oby tylko nie zaczęło się to robić zbyt ładne i zbyt ugrzecznione.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. REM Manifesto  
2. Seven Decrees  
3. Manuscripts (Emanation & Ascent)  
4. Hyperbole of Senses  
5. Testimonia  
6. LVX  
7. Vibrations from the Immaterial

 

Autor

863 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

  • „Nie wiem, czemu Chilijczycy zeszli z drogi ekstremalnego metalu w weszli na grząski grunt bardziej melodyjnego grania. Na razie wychodzi im to nieźle. Oby tylko nie zaczęło się to robić zbyt ładne i zbyt ugrzecznione.” Od razu widać, że nie kłamałeś pisząc że o nich wcześniej nie słyszałeś. Poprzednie wydawnictwo było znacznie delikatniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *