Animo Aeger „Impuls”

Wydawca: Ashen Productions

A oto i kolejna płyta jaką dostałem z Ashen Productions. Kolejna nagrana w zajebiście cichy sposób, co już mnie kurwa irytuje. Czy wszystkie pozycje z tej stajni wydawane są tylko dla osób z przeczulonym słuchem?

Tym razem kulawą głośnością dysponuje debiutancki krążek niemieckiego duetu działającego pod nazwą Animo Aeger. Na krążku zatytułowanym „Impuls” znajduje się siedem black metalowych utworów skierowanych jakby do osób z tendencjami melancholijno – samobójczymi. Nieźle zresztą skomponowanych, bo frycom udało się stworzyć całkiem schizofreniczną, lekko nawiedzoną atmosferę. Dla przykładu taki numer trzeci, który może być reprezentacyjny dla całej płyty – rozbudowany, zawierający zarówno szybsze partie, jak i wolniejsze zakręcone momenty. Wokalista nieźle operuje głosem, głównie krzycząc, ale efektem tego jest dosyć naturalny dramatyzm. Zwłaszcza, że Animo Aeger ma teksty napisane w swoim ojczystym języku – przez co w ogóle ich nie rozumiem, ale brzmi to dobrze. Burzumowskie gitary nie nudzą, raczej udaje im się wprowadzić słuchacza w coś w rodzaju transu (nie powiem, że to trans, bo jestem świadom swoich czynów, hehe), nawet pomimo nienajlepszego, acz raczej typowego dla tego gatunku, brzmienia. Zasadniczo „Impuls” podoba mi się, bo słychać, że Niemcy mają umiejętność napisania takich kawałków, które słuchacza nie zanudzą – a odłam black metalu, w jakim się poruszają cechuje właśnie skłonność do wywoływania salw ziewnięć. Tylko to brzmienie mi tu kuleje, no i ta jebana głośność, a raczej jej brak.

Miejcie oko na Animo Aeger, bo band to obiecujący. „Impuls” jest bowiem krążkiem który na pewno wybija się ponad gromadę przeciętnych albumów – a jak na debiut to już sporo.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Nuancen / Disparitaten: Das R-Kapitel
2. Den Laufstall Zu Brechen…
3. Verheissungsvolle Felder, Geschutzt Von Ebenjenem Eis
4. The Box
5. Der Begriff Der Reinheit, Getrankt Von Graberschweiß
6. Großstadtlyrik
7. Der Maskierte Blinde
Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *