Anima Sementis „Interitum”

I znów zacznę tak samo – w życiu wcześniej nie słyszałem o Anima Sementis, dopóki sam zespół się ze mną nie skontaktował…

Nie powiem, żebym był maniakiem muzyki, jaką akurat wykonuje ten niemiecki band z polskimi korzeniami – w zasadzie to ja nie cierpię takiej muzyki. Na „Interitum” znajdujemy bowiem coś w stylu melodyjnego black/death metalu z masą klawiszy i orkiestracji. Dużo symfonii, podniosłości i tak dalej, a mało metalu – brudnego i złego. W zasadzie, kapel o profilu Anima Sementis jest sporo, bo i takie granie jest dość popularne. Kapela niby nie stroni od agresji, ale jest ona opakowana w tak wiele melodii, klawiszowych pasaży, że niknie w natłoku dźwięków. Nie siedzę w tej muzyce, ale jeśli miałoby mi się to z czymś kojarzyć, to chyba z kapelami pokroju Bal Sagoth, Lord Belial, no i oczywiście Dimmu Borgir. I jeśli ktoś lubi te zespoły – to pewnie dla niego „Interitum” będzie płytą w porządku, jeśli ktoś nie gustuje zaś w takim rodzaju muzyki, to będzie to dla niego zbyt słodka pigułka do przełknięcia. Mi się po prostu taka muzyka nie podoba, ale to nie jest też tak, że pokaleczyli mi uszy badziewiem…

Dla mnie te trzy numery są po prostu typowym, przeciętnym symfonicznym black/death metalem. A to oznacza, że nie zagości u mnie na stałe.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. World Dominion Collapse  
2. Ruins  
3. Masquerade Of Grace

 

Autor

10742 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *