Angst Skvadron „Sweet Poison”

Wydawca: Agonia Records

Marsjanie znowu atakują, hehe… Nie, to nie kolejna powtórka w telewizji ani żaden durny sequel, to wstęp do recenzji drugiego krążka Angst Skvadron, kierowanego przez tak nietuzinkową postać jak znany stąd i z owąd Nefas. No to ziuuu… i jedziemy dalej.

Debiut Norwega przypadł mi bardzo do gustu, przeto zastanawiałem się, co też wymodzi przy drugim krążku. Odsłuchałem więc „Sweet Poison” i – cytując klasyka – dostałem to com chciał. Angst Skvadron nadal podąża mleczną drogą, gdzie black metal przeplata się z jakimiś z japońska brzmiącymi flecikami, harfami czy co to tam gra w takim numerze jak „Aeorphobia”, ładne granie na fortepianie stanowi interludium do odjechanych gitarowych przejść, wspomaganych przez jakieś kosmiczne sample, bzyczące, świdrujące, imitujące dźwięk statku kosmicznego (ech, ta moja wybujała wyobraźnia…). Kiedy indziej, jak w przypadku „Dolcontine Blues” mamy do czynienia z wolnym, nastrojowym graniem opartym o spokojną gitarę, które w jakiś dzwiny sposób brzmi jak jakaś… porąbana kosmogeniczna kołysanka dla narkomanów. Uff, co by tu nie mówić, Angst Skvadron jest naprawdę oryginalne, psychodelicznie, wciągająco. Black metal jest (choć może dokładniej będzie post – black, zwłaszcza, że to ostatnio popularne sformułowanie, hehe), co by nie mówić, najważniejszym składnikiem „Sweet Poison”, ale równocześnie – jednym z kilku. Z jednej strony jest to płyta dosyć prosta, cholera, byłem nawet ostrzegany, że „bardziej rockowa” w powórnaniu do „Flukt”, co słychać na przykład w „Rivotril Matja”. Z drugiej jednak – te wszystkie kosmiczne wtręty, niecodzienne, jak na metal, instrumenty robią swoje, przez co sporo na niej różnorakich smaczków… Ergo – taka znowuż prosta to ona nie jest. No i nie mogę się zdecydować, hehe. Każdy numer jest w zasadzie inny, każdy ma osobne „to coś” dzięki któremu propozycja Angst Skvadron do mnie przemawia, ale równocześnie całość ma bardzo zwartą, duszną, galaktyczno – hajową atmosferę.

No, ja Angst Skvadron łykam z równą przyjemnością, jak co poniektórzy łykają valium czy inny sobril. Płyta dziwna, inna i chyba przez to tak zajebista. Po stokroć polecam.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Valium Holocaust
2. Aerophobia
3. Posttraumatic Stress Syndrome
4. Dolcontine Blues
5. Fucking Karma
6. The U.F.O. is Leaving
7. Rivotril Matja
8. We Miss Them
9. The Eyes Among Stars
10. Sweet Poison
Autor

10666 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *