Angmar „Zurück in die Unterwelt”

Wydawca: Ketzer Records

Nie wiem jak to jest, że na ciekawy atmosferyczny black metal trudniej trafić niż na dziewce w gimnazjum i ostatnia płyta Angmar „Zurück in die Unterwelt nie jest w tej kwestii wyjątkiem.

Męcząca niemiłosiernie ponad godzina dawka pisków i jazgotów najróżniejszej treści sprawia, że czas spędzony na słuchaniu tego wątpliwej jakości dzieła można z czystym sumieniem uznać za zmarnowany. Niektóre numery to już wybitnie męczą, tak jak ponad dwudziestominutowy ”Perdition”… ani przy tym zasnąć ani tego słuchać. Jakby jeszcze tego było mało, brzmienie też pozostawia bardzo wiele do życzenia – wycofane, mało słyszalne wokale i jakieś chóralne przyśpiewki mające niby dodać trochę patetyczności, a dodające jedynie śmieszności. Perkusja brzmi pusto i bez wyrazu, a gitary zlewają się w jedna lepką, kleistą całość. Szukałem w tej płycie naprawdę jakiejś mocnej strony, ale nic nie znalazłem, nawet okładka to jakiś photoshopowy szajs. Zdecydowanie najlepszym kawałkiem na płycie jest numer „Lachrimae Mundi” i to nie ze względu na jego waloru muzyczne, ale dlatego, że jest ostatni i zwiastuje koniec moich cierpień. Jestem naprawdę zawiedziony, bo black metal z kraju pożeraczy żabich udek i innych oślizłych stworzeń całkiem nieźle stoi i sporo hord z tamtego regionu prezentuje bardzo wysoki poziom. Niestety Angmar do tego grona nie należy.

Jeśli ktoś ma ochotę przekonać się o tym, co napisałem na własnych uszach to proszę bardzo, ale wyłącznie na własną odpowiedzialność. W ocenie dwója! Dlaczego? Bo jedynek nie słucham nawet do połowy a tą płytę zmęczyłem całą – nie wiem jakim sposobem…

Ocena: 2/10

Tracklist:

1. Zurück in die Unterwelt
2. Stabat Mater
3. Perdition
4. Unborn of the Ancient Times
5. 13ème Rêve
6. Asthénie
7. Lachrimae Mundi

Autor

663 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *