Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

A-E

Anael „Mare”

Anael Mare

Wydawca: Into Endless Chaos Records

A ja już niemal postawiłem na tym zespole odwrócony krzyżyk i utraciłem nadzieję, że jeszcze coś usłyszę z logiem Anael. A tu nagle – nowy krążek zapowiadany na luty tego roku. Jest to dla mnie wspaniała informacja.

Szczególnie, że ja mogę już rozkoszować uszy promówką „Mare” – czwartej płyty Niemców wydanej po trzynastoletniej przerwie. Ich pierwsze materiały to bardzo fajny Samael – worship, zresztą, wystarczy rzucić kurwa okiem na logo kapeli. Ale późniejszy okres, który zaczął się już na poprzedniczce właśnie recenzowanego „Mare” to już coraz większy tygiel inspiracji. Niemcy eksplorują coraz to ciekawsze muzyczne rejony, nie odchodząc równocześnie od black metalowych podstaw. Stąd też na nowym albumie słychać pewne rozwiązania, które z powodzeniem na swoich albumach mógłby zamieścić Primordial, ale nie stronią też od szkoły greckiej w postaci Necromantii czy od włoskiego Mortuary Drape. Ale słuchając „Mare” mam i mniej oczywiste skojarzenia – na przykład w takim kawałku jak „Sophia” dość mocno słychać gotycki ponury rock. Takich smaczków jest wielkiej a ja zdaję sobie sprawę, że jezcze nie wszystkie przede mną zostały odkryte. Uwielbiam ich wcześniejsze krążki i już wiem, że bardzo polubimy się z tą płytą – nie tylko za arcyciekawe rozwiązania, ale też za wspaniałe kreowanie niebagatelnego klimatu. On był obecny na nagraniach Anael już od samego początku i cieszę się, że pomimo tak cholernie długiej przerwy nie zniknął ani się nie rozmył. „Mare” to nie jest równocześnie krążek, który poznacie po jednym czy trzech przesłuchaniach, to muzyka na którą musicie poświęcić trochę czasu, by przegryźć się przez wszystkie jej warstwy, jednakże jest ona tego warta. Każdy numer trwa w granicach sześciu minut, pole do popisu dla Anael jest więc szerokie, zaś zespół umie z niego korzystać. Ku mojej uciesze. I może jeszcze kilku innych osób, bo jakoś nie wierzę, że pomimo muzyki najwyższej klasy, Niemcy zdobędą nagle jakąś olbrzymią popularność. A szkoda, z drugiej strony – jak ktoś ma uszy w dupie to pewnie stwierdzi, że chujnia i nie doceni kunsztu Anael.

Mnie ten krążek oczarował, dodatkowo jestem bardzo zadowolony z faktu, że po okresie ciszy ta horda nie obniżyła lotów ani na centymetr. I wiecie co? Pierwsza dycha w tym roku właśnie została przyznana.

Ocena: 10/10

Tracklist:

1. Odyssee
2. Anachron
3. Glasspeople
4. Sophia
5. Dreamtide
6. Darkness
Oracle
Autor

12914 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

Felietony

Pojebany jest na maksa ten rok. Rok, który spierdolił chyba wszystkim plany i założenia, które każdy z nas chciał zrealizować / spełnić. Macie więc...

Felietony

I jak tam wasze głowy? Żyjecie? Byliście grzeczni? Nie łamaliście prawa? My jak zwykle jesteśmy rześcy, a zliczanie głosów poszło nam całkiem nieźle. Co...

Wywiady

  O Destroyers wypowiedziałem się już przy okazji ich najnowszego krążka. No podoba mi się to granie i nikt z tym nic nie zrobi,...

F-J

Wydawca: Noise Salvation Records Fuck the Facts – brzmi jak zespół sponsorowany przez TVP Info, no ale tak nie jest, a podejrzewam że może...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault