Wydawca: Archaic Sound 

Rzadko kiedy spotyka się płyty przemyślane pod każdym względem. Począwszy od konceptu, poprzez dźwięki i poszczególne liryki, aż do najdrobniejszych szczegóły tyczące oprawy graficznej. I dzisiaj właśnie z takim krążkiem mam do czynienia.

 

Nie jestem zwolennikiem pisania „Za zespół X odpowiedzialny jest TEN PAN co gra w zespole Y”. Ja od PR nie jestem, więc nie muszę sztucznie podbijać wartości płynącej z muzyki danego bandu. Ustalmy więc, że Alne po prostu jest. Debiutancki krążek tego zespołu spokojnie mógłby być jednym z charakterystycznych tworów pewnego aspektu nierozerwalnie związanego z epoką buntu wobec Oświecenia, obok dajmy na to Dziadów II, Świtezianki, czy Starej Baśni. Podoba mi się podejście do liryk. Alne nie tylko głosem wokalistki, jak i wokalisty wyśpiewuje teksty (dodajmy po polsku), ale jeszcze we wkładce niesie kaganek oświaty. Pojawiają się informacje, które pewnie większości nawet nie będą znane, ale cóż zrobić – tylko ze smutkiem pokiwać głową. „Alne” moi drodzy metalowcy, to nie jest płyta metalowa. Muzykę którą słyszę określiłbym jako dość chwytliwy rock. Alne potrafi też być oniryczne, nieśpieszne. Z drugiej strony potrafi zaskoczyć porządnym, zapadającym w pamięć riffem. Niektóre utwory mogą być trudne w odbiorze ze względu na swoją konstrukcję, jak i specyficzne teksty. Są też – jak moim zdaniem najlepszy „Perunowy kamień”- kawałki, które od razu wpadają w ucho. Wokalizy w niektórym momencie nieco „żywiołakują” jeśli wiecie o co mi chodzi, a muzyka trochę niebezpieczna zbliża się do polskiego rocka z lat 90,ale to tak naprawdę drobnostki. Mnie ta płyta kupiła w całości. Mam jednak wrażenie, że sporej grupie metalowców się ta muzyka nie spodoba. Będą zespół czołgać za „gówniane granie”, albo jakieś „artrosisowe pojękiwania”, „ludyczne pierdolenie” i takie tam. Muzycy z Alne mają to pewnie w dupie i bardzo dobrze. Mam wrażenie, że to co słyszę w słuchawkach jest dokładnie tym co chcieli mi – słuchaczowi – przekazać.

 

Na koniec powiem coś, co niekoniecznie może przysporzyć popularności Alne, aczkolwiek moim zdaniem owszem powinno. W zasadzie każdy utwór z tej płyty mógłby spokojnie być puszczany na radiowej antenie, ale tylko w Programie Trzecim, a i pewnie Nowa Tradycja by zespołem nie wzgardziła.  

Ocena: 9/10

Tracklista:

01. Czarcie wesele

02. Perunowy kamień

03. Latawica

04. Serce w kamieniu

05. Piołunowa dziewczyna

06. Przystrojona słońcem

07. Melodia mgieł nocnych

08. Taniec

09. La Belle Dame Sans Merci