Wydawca: Black Death Production 

Materiał swoją premierę miał w styczniu bieżącego roku, więc chwilę trwało zanim zawitał w nasze, jakże gościnne, progi. No ale doczekał się w końcu zjeby.

EP-kę tę wydało Black Death Production. I to już mówi nam parę rzeczy. Jeśli oczywiście ogarniecie w jakiej muzyce gustuje ten wydawca. Od siebie dodam, że zdarzają mu się materiały od których oderwać się ciężko, ale i ma jakąś słabość do wypuszczania black metalowej okręgówki. Dzisiejszy bohater bliżej ma do tej pierwszej grup wydawnictw spod znaku Black Death Productions. All My Sins nie powala ilością wypuszczonych do tej pory materiałów. Dość powiedzieć, że rok startowy zespołu to 2000. „Lunar/Solar” to trzeci materiał. Może to wynika z tego, że Phaesphoros (tutaj jako V) męczy wokal i wiosło między innymi w Terrörhammer, który to band ma zdecydowanie bardziej regularny tryb wydawania. Wróćmy do EP-ki All My Sins. 4 utwory (z czego dwa można potraktować jako intro i outro) o łącznej długości 21:35. To black metal z wyraźnym powiewem chłodu ze Skandynawii. Materiał podzielony jest na dwie, dość wyraźnie zarysowane części. Pierwsza z nich jest bardziej zimna, mroczna, acz niepozbawiona dawki melodii. Co akurat w przypadku czarnego metalu granego przez All My Sins jest sporą zaletą. Słychać to w drugiej części w prawie dziewięciominutowym „Pomen Usnulom Suncu”. Siłą napędową utworu jest wspominana zaleta. Mamy więc oszroniony black metal okraszony z pewną dawką melodii. Taki w sumie mocno „przebojowy” ten kawałek. Owszem nie pozbawiony agresji (głównie za sprawą perkusji), ale nie jest ona na pierwszym planie. Całkiem spoko ten pogański (w oprawie) black metal. Kupuję.

Natomiast nie jest to materiał na który rzucą się tłumy. Pozostanie sobie gdzieś na półkach maniaków gromadzących granie w takim gatunku. I w sumie dobrze.

Ocena: 7/10

Tracklist:

01. Jeka Prve Kiše

02. Pod Mesecom Prastari Hrast

03. Pomen Usnulom Suncu

04. Zbogom