Agrypnie „Exit”

Wydawca: Supreme Chaos Records

Niektóre określenia muzyki konkretnych zespołów są bardzo nietrafione, lub by użyć języka logiki – nieostre. I wtedy trzeba kombinować, a najlepiej jeszcze jest robić to tak, by z pojedynku Muzyka – Recenzent wyjść z tarczą, nie kompromitując się, przepisując dobrze brzmiące frazesy.

Łamię sobie głowę, jak zdefiniować to, co słyszę na drugim krążku Agrypnie. I jakoś tak trudno mi. Czyżby ogarnęła mnie impotencja umysłowa? Oby nie. Fakt faktem, iż „Exit” to dość trudna do sklasyfikowania płyta. Z jednej strony to dobrze, bo krytyk musi się trochę pomęczyć. Z drugiej zaś źle, bo krytyk musi się trochę pomęczyć, hehe. W przypadku „Exit” jest ten plus, że krążek to dobry. Ostatni album z Supreme Chaos Records, jaki było dane mi zrecenzować był, mówiąc krótko i dosadnie, chujowy. Miałem więc zrozumiałe obawy, jak będzie w przypadku Agrypnie. Na szczęście (tak moje jak i kapeli) Niemcy nagrali naprawdę mocną i dojrzałą płytę. Muzycznie jest bardzo ciekawie, bowiem płyta jest stylistycznie różnorodna. Słychać tu trochę Enslaved, trochę In Tha Umbra, chwilami brzmi to wszystko jak mocniejsza wersja Katatonii, jakiś Manes się przewinie, a może nawet Primordial – no mnóstwo tego. Jednak zaznaczam, by nie sugerować się bezrefleksyjnie moimi opisami i nie pisać mi maili z prośbami i groźbami, żebym oddał pieniądze za płytę, bo miało być drugie „Brave Murder Day”, a nie ma… Agrypnie wydają się być zbyt inteligentni, by mieszać wszystko w jednym worze jak leci. Nie, oni wybierają to, co najlepsze i odgrywając to, nadają swoją własną tożsamość. Gdzie niegdzie słychać lekkie klawiszowe plamy, oplatające kościec muzyki, jakim jest podniosły black metal. Z tym, że wokal tutaj jest czytelny, żadnych skrzeków cherlawych kruków, produkcja jest również świetna, wszystko brzmi wręcz idealnie. Mamy też akustyczne zwolnienia i naprawdę niezłą atmosferę krążka. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, iż tak powinien brzmieć black metal XXI wieku. Daleki jestem od takich górnolotnych haseł reklamowych, poza tym moje zapatrywania na black metal są zgoła odmienne, ale powiem Wam, iż coś w tym jest. „Exit” brzmi świeżo i agresywnie zarazem, a kiedy trzeba to i czas na zadumę się znajdzie. Tyle, że tak właściwie, to daleki jestem od nazywania w ogóle muzyki Agrypnie black metalem. Pomimo, iż stylistycznie jest chwilami bardzo zbliżona do tej stylistyki, to jednak zbyt wiele tu różnych wpływów.

Jeśli lubicie bardziej wymagające krążki, macie dość nieortodoksyjne podejście do black metalu, to Agrypnie powinno być zespołem dla Was. Eklektyczna, różnorodna płyta, na pewno jedna z ciekawszych, jakie było mi dane słyszeć ostatnimi czasy. Dlatego też i ocena w pełni zasłużona.

Ocena: 5/6

Tracklist:

1. Mauern
2. Die Last der Erinnerung
3. Zivilisation
4. 0545
5. Fenster zum Hof
6. Wohin
7. Während du schläfst
8. Schwarz
9. R40.2
10. In den Weiten
11. Exit
Autor

11281 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *