Ad Hominem „Napalm For All”

Wydawca: Osmose Productions

Sięgając po najnowszy album francuzów nie byłem przekonany co do słuszności wyboru. Poprzedni stuff mnie nie zachwycił, wręcz rozczarował. Kiedy jednak usłyszałem próbkę udostępnioną gdzieś w sieci stwierdziłem, że chyba warto dać jednak szansę Kaizerowi.

Głupia to sprawa, ale po 87 odsłuchach i 15 dniach spędzonych z najnowszym krążkiem Ad Hominem okazało się, że dyktator ma się całkiem dobrze. Powoli wstaje z kolan po ostatniej, antyteistycznej walce i dzielnie trzymając w dłoniach baner z logiem przeciwko ludzkości dumnie kroczy ku zwycięstwu zrzucając napalm na wszystkich tych, którzy w niego zwątpili i chcieli go zgładzić (“I Am Love”). Jest przy tym zdecydowany i pewny w swoich działaniach. Nie ogranicza się jak wcześniej miało to miejsce do nędznych, przewidywalnych zagrywek, a stosuje wręcz stare, dobrze znane metody, których nie powstydziłby się nawet sami Wiecie Kto (“Consecreate The Abomination”). I to czuć, z każdym kawałkiem i każdą sekundą skraplającej się nienawiści do człowieka. Czuć, jak ogniste płomienie zalewają wiernych i niewiernych, dobrych i złych, winnych i niewinnych fundując im śmierć w głębokich cierpieniach (tytułowy “Napalm For All” to krótki, konkretny, wręcz rock’n’rollowy strzał). Dostaje tutaj każdy, bez względu na poglądy, pochodzenie, rasę czy kolor skóry. Jednym słowem: w końcu jest jak za starych dobrych czasów. Bezkompromisowo, z konkretnym przesłaniem i muzyką, w której czuć zalążek sonicznego blitzkriegu, nastawionego tylko na zwycięstwo z użyciem każdych dostępnych środków prowadzących do unicestwienia nędznego, ludzkiego rodzaju (“Bomb The Earth”). Szkoda tylko, że duch kultu jednostki tak jakby trochę obumarł. Czuć, że w końcu zespół powrócił na swoje tory, jednak do monumentu chwały prawdziwego Dyktatora jeszcze mu trochę brakuje. I zapewne minie trochę czasu, kiedy to na gruzach upadłych imperiów i ich możnych (“Vatican Gay”) powstanie nowy, wspaniały świat.

Bez względu na to, w takie Ad Hominem anno holocausto 2018 wierzę. Pytanie tylko, czy inni uwierzą?

Ocena: 8/10

Tracklista:
01. AMSB
02. I Am Love
03. Consecrate the Abomination
04. Napalm for All
05. Goatfucker
06. V. Is the Law
07. Imperial Massacre
08. Bomb the Earth
09. You Are My Slut
10. Vatican Gay

Autor

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *