Acolyte „Alta”

Wydawca: Mordgrimm Records

Jak brzmi synonim słowa „nudny” w przypadku metalowej klasyfikacji muzycznej? Po latach praktyki dochodzę do wniosku, iż słowem tym będzie „progresywny”.

Nazwanie czegoś nudnym black metalem zakrawa na tupet, ale gdy już coś określa się mianem progresywnego black metalu, wówczas postawa jest w chuj asekurancka. Zawsze można stwierdzić – nie rozumiesz naszej wysublimowanej, wizjonerskiej muzyki, ty zasrany parchu. Ale nie ze mną te numery, ja – tak jak Max Kolonko – powiem Wam, jak jest. Tylko daruję sobie głupi akcent. Acolyte pochodzą z Wysp Brytyjskich, a „Alta” to ich debiut. Grają progresywny black metal. Co prawda, nie wyglądają jak black metalowcy, ale ponoć teraz jest coś takiego jak hipsters black metalowcy, czyli grają tak jak wyglądają (lub na odwrót) – licho. No i tak właśnie widzi mi się to w przypadku Acolyte, których muzyka usypia mnie równie szybko co Sodom zabija pozera. Dla mnie wizjonerstwa tu tyle co mroku w skarpecie, rozlazłe to jak przegotowany makaron i ogólnie wszystkiego słuchać się po czymś takim odechciewa. W zasadzie, to brzmi to niekiedy jak jakieś popłuczyny po Katatonii z dołożonym black metalowym skrzekiem, czasem trochę agresywniej, ale zasadniczo – nic ciekawego. Przez większość czasu muzyka utrzymana jest w średnich tempach z dużą domieszką melodii, więc ogólnie nie jestem tak do końca skłonny nazwać to black metalem. Do tego prawie godzinny czas trwania „Alta” i ja już nie mam żadnych pytań. Acolyte gra dla samego grania, bo dla mnie ich twórczość jest taka „bez historii” – nie dzieje się nic godnego uwagi… czas zmienić płytę.

No męczą bułę strasznie panowie muzykanci. Ja dziś mam małe pokłady cierpliwości co do ich muzyki, więc dziękuję i zapuszczam coś dobrego i z pierdolnięciem… Na przykład Decaying.

Ocena: 4/10

Tracklist:

1. Alta  
2. Charybdis  
3. Leng  
4. The Nameless Expanse  
5. Sunrise  
6. Formidine  
7. Vultures  
8. The Ashenground  
9. Epistle

 

Autor

11358 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *